Etui na telefon kosztowało 8,40 zł, przesyłka 3,59 zł. Razem niespełna 12 zł, czyli tyle, ile przez lata płaciło się za drobiazg zamówiony na chińskiej platformie. Po wejściu w życie nowych opłat Albert Żurek ze Spider's Web włożył to samo etui do koszyka i zobaczył dodatkowe 27,24 zł: 10,91 zł opłaty manipulacyjnej i 16,33 zł cła. Kiedy dorzucił drugi produkt z innej kategorii, opłaty importowe urosły do 54,42 zł. Za towary warte 11 zł zapłaciłby w sumie ponad 69 zł.
Ten rachunek pokazuje coś więcej niż podwyżkę. Unia nie podniosła po prostu cen paczek z Azji. Uderzyła w sam model handlu, w którym klient zamawia kilka drobiazgów z różnych półek, a każdy z nich kosztuje grosze. Przez lata taka paczka, jeśli była warta mniej niż 150 euro, wjeżdżała do Unii bez cła. Bruksela uznała ten próg za furtkę, przez którą w ostatnich latach przejechały miliardy przesyłek. Teraz ją zamyka, a platformy, zamiast pod nią czekać, budują sobie wejście od frontu.
Liczy się pozycja, nie paczka
Zmiana przyszła w dwóch krokach. 1 lipca 2026 roku weszło zryczałtowane cło: 3 euro od każdej pozycji w zgłoszeniu celnym. 1 listopada doszła do tego opłata manipulacyjna w wysokości 2 euro, wprowadzona na podstawie nowego unijnego Kodeksu celnego. Razem to 5 euro, czyli około 22 zł.
Najważniejsze w tych przepisach jest słowo „pozycja”. Opłata nie spada na paczkę jako całość, tylko na każdą osobną kategorię towaru. Trzy identyczne koszulki to jedna pozycja i 3 euro cła. Koszulka i buty to już dwie pozycje i 6 euro. Dlatego koszyk Żurka zdrożał dwukrotnie, choć wciąż chodziło o zakup za kilkanaście złotych. Kwoty w koszyku są przy tym wyższe niż suche 2 i 3 euro, bo platforma dolicza jeszcze VAT, w Polsce 23 proc.
Kupujący nie musi niczego załatwiać w urzędzie. Opłatę pobiera Krajowa Administracja Skarbowa, a formalnie płaci ten, kto składa zgłoszenie celne: unijny oddział sprzedawcy, operator pocztowy albo firma kurierska. Czy klient to odczuje, zależy więc od sprzedawcy. Przy droższych zamówieniach platforma może wziąć koszt na siebie. Przy towarach za kilka złotych nikt nie dołoży z własnej marży kilkunastu złotych, więc rachunek ląduje u klienta.
Pieniądze z obu danin trafiają w różne miejsca. Cło zasila budżet Unii, a opłata manipulacyjna do 2028 roku idzie do budżetu krajowego. KAS szacowała, że przyniesie ona ponad 1,6 mld zł rocznie. Ma pokrywać koszty obsługi celnej, kontroli i wydatki środowiskowe. Ryczałt jest rozwiązaniem przejściowym: od 2028 roku zastąpi go zwykłe cło procentowe od wartości towaru. Opłata manipulacyjna zostanie na stałe.
Pół miliona paczek na godzinę
Skąd tak ostre cięcie? Wyjaśnia to skala, którą minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski opisywał bez dyplomacji. W 2025 roku do Unii trafiło ponad 4,5 mld paczek o deklarowanej wartości poniżej 150 euro, dwa razy więcej niż rok wcześniej. 91 proc. z nich przyszło z Chin, a według szacunków Komisji Europejskiej nawet 65 proc. mogło mieć zaniżoną wartość.


„To nie jest handel, to celowy dumping i systemowe oszustwo na niewyobrażalną skalę” - mówił Gawkowski. Jego zdaniem polscy i europejscy przedsiębiorcy, którzy płacą podatki, byli przez tę nieuczciwą konkurencję wypierani z rynku.
Polskie liczby układają się w ten sam obraz. Wiceminister finansów Marcin Łoboda podawał, że w ubiegłym roku dopuszczono w Polsce do obrotu ponad 26 mln przesyłek spoza Unii, a zawierały one prawie 130 mln różnych kategorii towarów. Na jedną paczkę przypadało więc średnio kilka pozycji. Właśnie dlatego liczenie od kategorii, a nie od przesyłki, trafia w samo sedno tego biznesu.
Paczki znikają, magazyny rosną
Efekt pojawił się, zanim jeszcze weszła druga opłata. W III kwartale liczba paczek z Chin w Unii spadła rok do roku o ponad 60 proc., do 555 mln, jak podała „Rzeczpospolita”. W Polsce we wrześniu było to 1,8 mln przesyłek, podczas gdy na początku roku przychodziło ich 4 mln miesięcznie. Łoboda mówił o spadku liczby zgłoszeń małych paczek od lipca o około 50 proc., a w przypadku poszczególnych pozycji towarowych nawet o około 75 proc.
Damian Siusta z Postis, firmy zajmującej się dostawami na tzw. ostatniej mili, ocenia, że ryczałt „fundamentalnie zmienia ekonomię zakupów na chińskich platformach”. Allegro mówi o „pozytywnych zmianach dla sektora”, a badania wskazują, że to właśnie ono zyskało na tym, że Polacy mniej chętnie kupują w Azji.
Ruch na chińskich platformach nie zamiera jednak, tylko zmienia trasę. Poczta Polska zauważa, że sprzedawcy coraz częściej wysyłają towar z magazynów, które już stoją w Europie. Według Siusty AliExpress, Temu i Shein „przyspieszają transformację w kierunku lokalnych magazynów na terenie Unii”. Shein przeznacza w 2026 roku 500 mln euro na rozbudowę Europejskiego Centrum Logistycznego, a łącznie zainwestuje w Polsce 1 mld euro. Paczka z Kątów Wrocławskich ma docierać do wielu krajów Europy nawet w 48 godzin.
Tak to zresztą miało działać. Celem przepisów nie było odcięcie Europejczyków od azjatyckich platform, tylko zrównanie zasad. Towar, który przed sprzedażą trafia do unijnego magazynu, przechodzi zwykłą odprawę i nie korzysta z ulgi dla małych paczek. Konkurencja na tych samych warunkach zaczyna się więc w Kątach Wrocławskich, kilkadziesiąt kilometrów od biur polskich sprzedawców, którzy o nią zabiegali.
Spokojny ton Pekinu
Pekin odpowiada spokojnie, choć stanowczo. Rzeczniczka chińskiego resortu handlu Huang Ling stwierdziła, że handel transgraniczny „zapewnia globalnym przedsiębiorstwom i konsumentom zróżnicowany wybór”, i zaapelowała, by Europa „z rozwagą oceniła wpływ tej polityki”. Nowe opłaty przychodzą w czasie, gdy Unia zaostrza kurs wobec Chin także na innych polach. Wcześniej podniosła cła na chińskie samochody elektryczne, zarzucając producentom korzystanie z państwowych subsydiów.
Furtka nie zamknęła się tylko w jednym miejscu: prezenty wysyłane między osobami prywatnymi o wartości do 45 euro nadal są zwolnione z cła. Wszystkim innym Żurek radzi wprost, że jedynym rozsądnym wyborem jest szukanie produktów sprzedawanych na terenie Unii. Coraz częściej będą to te same etui i te same drobiazgi od tych samych platform, tylko wysłane z magazynu pod Wrocławiem.
Wpis z pasa „W ruchu”, 6 listopada 2026. Na zdjęciu: Opakowanie tonera do drukarki laserowej z oznaczeniem 414A W2020A.
Źródła (5)
- Kupił produkty za 11 zł, a musiał zapłacić blisko 70 zł. Nowe opłaty masakrują zakupy z Chin - Spider's Web, 6 listopada 2026
- Pekin upomina Brukselę. Poszło o tanie paczki z Chin - money.pl
- Nowa opłata za paczki z Chin od 1 listopada. Nawet 22 zł za przesyłkę - trojmiasto.pl
- Nowa opłata od paczek z Chin. 13 zł teraz i nawet 17 zł jesienią - fakt.pl
- Zdjęcie - Fot. Tony Webster / Wikimedia Commons, CC BY 2.0



