Przy okazji wyników za czwarty kwartał fiskalny 2026 r. Sabih Khan, dyrektor operacyjny Apple'a, powiedział o iPhonie Duo zdanie, jakiego wielkie firmy zwykle unikają: „W tej chwili trudno przewidzieć, kiedy podaż i popyt osiągną równowagę”. Dodał, że produkt jest „objęty ograniczeniami”, a wprowadzanie go na rynek „przebiega pomyślnie”. Te dwa uspokajające zwroty nie zmieniły jednak sedna. Producent przyznał, że nie zna odpowiedzi na najprostsze pytanie klientów: kiedy ten telefon będzie można po prostu kupić.
Zdanie Khana da się czytać dwojako. Można w nim usłyszeć przechwałkę, że sukces przerósł Cupertino. Można też usłyszeć coś mniej wygodnego: firma, która od lat uchodzi za mistrzynię planowania produkcji, tym razem nie przewidziała, ilu ludzi zechce jej pierwszego składanego smartfona. Obie interpretacje prowadzą zresztą do tego samego wniosku. Apple weszło do nowej kategorii i po raz pierwszy od dawna nie panuje nad tempem własnej premiery.
Wyprzedany w kilka minut
Na wrześniowej prezentacji Apple pokazało trzy telefony: iPhone'a 18 Pro, 18 Pro Max i iPhone'a Duo. Dwa pierwsze przeszły drogę, którą firma zna na pamięć. Przez kilka tygodni brakowało głównie wersji Pro Max, a dziś u wielu sprzedawców oba modele leżą praktycznie od ręki. Najpierw krótki niedobór, potem normalna sprzedaż, tak jak co roku.
Duo tego schematu nie powtórzył. Przedsprzedaż ruszyła 16 października, regularna sprzedaż 23 października, choć słowo „regularna” niewiele tu znaczy, bo telefon wyprzedał się w kilka minut. W sklepie stacjonarnym nie da się go kupić. Kto zamówi go dziś w oficjalnym sklepie Apple'a, dostanie go 22 stycznia 2027 r., czyli za prawie trzy miesiące. Ta data stoi w miejscu od startu sprzedaży, mimo że zamówień wciąż przybywa. Wygląda to tak, jakby fabryki ledwie nadążały za kolejką, ale nie były w stanie jej skrócić. Pierwsze egzemplarze dotarły do klientów, kolejne partie są w drodze, a większość spóźnionych czeka do grudnia albo stycznia.
To nie jest kłopot w rodzaju brakującego koloru. W Polsce składak kosztuje około 9999 zł i jest najdroższym telefonem w ofercie Apple'a. Ludzie gotowi wydać taką kwotę stoją więc w kolejce, której końca nie zna nawet producent.
[[BLOK1]]


44 procent więcej
Skalę zaskoczenia widać w liczbach z łańcucha dostaw. Według tajwańskiego DigiTimes, który dobrze zna azjatyckich dostawców, na „kilku najważniejszych rynkach” klienci zamówili w przedsprzedaży więcej egzemplarzy, niż Apple zakładało. Firma miała w odpowiedzi podnieść plan o 44 procent. Partnerzy z Cupertino mają być gotowi dostarczyć części do 14 milionów sztuk w ciągu 12 miesięcy, a nie do 9,7 miliona, jak planowano wcześniej. To dane nieoficjalne, ale zgadzają się ze słowami Khana o popycie, który sam producent nazwał „niezwykłym”.
Pomyłka Apple'a zmienia prognozy dla całego rynku. DigiTimes szacuje, że w 2026 r. sprzeda się o 25,7 procent więcej składanych telefonów niż rok wcześniej, a w 2027 r. aż o 59,1 procent więcej, głównie za sprawą iPhone'a. Samsung, Vivo i inni sprzedają składaki od lat, a jednak dopiero wejście Apple'a sprawiło, że kategoria zaczęła wyglądać na masową. Producenci chipów do składanych ekranów liczą, że ten sukces skłoni resztę branży do większych inwestycji.
Na szybką poprawę nie ma co liczyć. Albert Żurek ze Spider's Web, który od premiery śledzi dostępność Duo, ocenia, że telefon będzie łatwiej kupić dopiero około marca lub kwietnia 2027 r. To mniej więcej połowa życia pierwszej generacji.
Kolejka mimo wad
Ten popyt robi tym większe wrażenie, że Duo nie jest telefonem bez skaz. Recenzenci chwalą zawias, który stawia przyjemny opór i nie zamyka się sam. Chwalą też prawie niewidoczne zagięcie na środku wewnętrznego ekranu o przekątnej 7,6 cala, które Apple ukryło pod powłoką rozpraszającą światło. Ta sama powłoka nieco obniża jednak kontrast i ostrość. Różnicę łatwo zauważyć, bo przy każdym otwarciu telefonu oba ekrany stoją obok siebie. Ekran zewnętrzny bywa ciasny i mocno odbija światło. Telefon jest cięższy od konkurencji, bo Galaxy Z Fold 8 waży o 53 gramy mniej. Nie ma Face ID, a Apple samo potwierdziło, że bateria jest mała i ma ograniczoną żywotność. Recenzent Antyweba podsumował, że Duo łączy „skrajnie udane oraz nieudane pomysły”.
Klientów to nie odstraszyło. Wiele mówi to o sile marki, a mniej o samym urządzeniu: ludzie kupują pierwszy składany iPhone, a nie najlepszy składak na rynku. Firma też traktuje tę generację jak punkt wyjścia. Mark Gurman z Bloomberga pisze, że Apple rozważa w następnym modelu ekran wewnętrzny większy o blisko pół cala, czyli około 8 cali. W sieci krąży też niezweryfikowane zdjęcie rzekomego prototypu z trzecim aparatem, a od dawna mówi się o Face ID pod ekranem zewnętrznym. Druga generacja ma zostać pokazana w drugiej połowie 2027 r.
[[BLOK2]]
Następca przed towarem
Powstał przez to dość osobliwy układ. Apple pracuje już nad drugim składakiem, a wielu klientów nie dostało jeszcze pierwszego. Jeśli przewidywania Żurka się sprawdzą, swobodny zakup Duo będzie możliwy przez kilka miesięcy, a potem uwagę przejmie następca. Pierwsza generacja przez większość swojego rynkowego życia będzie więc towarem, na który się czeka, a nie takim, który się po prostu kupuje.
Najbliższą pewną datą pozostaje 22 stycznia 2027 r. Tego dnia ma dotrzeć telefon zamówiony dziś. Co stanie się z kolejką później, Apple na razie, słowami własnego dyrektora operacyjnego, nie potrafi przewidzieć.
Wpis z pasa „W ruchu”, 4 listopada 2026. Na zdjęciu: Apple iPhone 5.
Źródła (5)
- Od kiedy można kupić iPhone'a Duo? Absurdalna odpowiedź Apple - Spider's Web, 4 listopada 2026
- Myśleliście, że zmiażdży konkurencję? Mam iPhone Duo i jestem w szoku - antyweb.pl
- iPhone Duo odniósł niesamowity sukces. Nawet samo Apple jest zaskoczone - tabletowo.pl
- Zdjęcie ma przedstawiać prototyp Apple iPhone Duo 2 ze znacznie ulepszonym aparatem - notebookcheck.pl
- Zdjęcie - Fot. Zach Vega / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0



