W gazetce Aldi Süd banany kosztowały 1,29 euro za kilogram, a obok stała przekreślona kwota 1,69 euro i hasło o okazji cenowej. Drobnym drukiem dyskont dopisał, że najniższa cena z ostatnich 30 dni wynosiła 1,29 euro. Czyli tyle samo, ile rzekomo obniżona. Niemieckie stowarzyszenie konsumentów uznało, że to nie jest żadna obniżka, i poszło do sądu, a sąd w Düsseldorfie zapytał Trybunał Sprawiedliwości UE, od czego właściwie liczy się rabat.
Odpowiedź przyszła 26 września 2024 roku w sprawie C-330/23. Obniżka ogłaszana procentem albo hasłem w rodzaju „okazja” ma być liczona od najniższej ceny, jaką sprzedawca stosował w okresie co najmniej 30 dni przed promocją. Nie od ceny z wczoraj i nie od „ceny regularnej”. Trybunał napisał wprost, po co to wszystko: żeby sklep nie mógł podnieść ceny tuż przed ogłoszeniem promocji i pokazać klientowi fałszywej obniżki.
Niemieckie banany to najlepszy klucz do tegorocznego Black Friday. Wypada 27 listopada, Cyber Monday 30 listopada, a sklepy jak co roku zaczną odliczanie wcześniej. Zmieniło się jednak coś, czego na plakatach nie widać: przekreślona cena przestała być dowodem na okazję. Stała się twierdzeniem, które da się sprawdzić.
Czarny dzień z Filadelfii
Sama nazwa nie wzięła się z księgowości. Policjanci w Filadelfii mówili tak w latach 50. o piątku po Święcie Dziękczynienia, kiedy miasto stawało w korkach, a sklepy pękały od tłumu. Kupcy nie lubili tego określenia. W 1961 roku miejski specjalista od wizerunku próbował przemianować dzień na „Big Friday”, bez skutku. „New York Times” użył nazwy po raz pierwszy 29 listopada 1975 roku, wciąż w odniesieniu do Filadelfii.
Ładna historia o sklepach, które cały rok są „na czerwono” i dopiero po Dniu Dziękczynienia wychodzą „na czarno”, pojawiła się w druku dopiero w 1981 roku. Wymyślili ją handlowcy, którym przeszkadzała ponura etymologia. To dobry przykład tego, jak marketing potrafi przepisać nawet pochodzenie słowa, a przecież przepisanie ceny jest dużo prostsze.

Trzydzieści dni wstecz
Polska wdrożyła unijną dyrektywę Omnibus 1 stycznia 2023 roku. Od tego dnia przy każdej informacji o obniżce - czy to słowo „promocja”, „przecena”, czy „okazja” - sprzedawca musi podać obok aktualnej ceny najniższą cenę z 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Jeśli towar jest w sprzedaży krócej, liczy się najniższa cena od początku sprzedaży. Wyrok w sprawie Aldi domknął lukę, z której korzystała część handlu: można było uczciwie wypisać najniższą cenę drobnym drukiem, a duży procent liczyć od zupełnie innej kwoty.


Przepis brzmi prosto, a jednak sprawia handlowi kłopot. Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej sprawdziły w 2025 roku ceny u 3026 przedsiębiorców, od osiedlowych sklepów po 644 duże sieci, w sumie przy ponad 461 tysiącach produktów.
Wśród wykroczeń inspektorzy wymieniają dokładnie to, o co spierano się w Luksemburgu: obniżkę liczoną od innej ceny niż najniższa z 30 dni, brak tej informacji w ogóle i wywieszki z kilkoma kwotami, z których nie wiadomo, która jest którą. Kary Inspekcji są niskie, za pierwsze naruszenie 20 tysięcy złotych, za powtarzające się do 40 tysięcy. Dla dużej sieci to koszt drobny.
Zalando, Temu i środy w Biedronce
Inaczej wygląda rachunek, gdy sprawą zajmuje się sam prezes UOKiK, bo on może sięgnąć do 10 proc. rocznego obrotu. W grudniu 2025 roku Biedronka dostała blisko 105 mln zł kary za sposób prezentowania promocji w akcjach „Special Wednesday” i walentynkowej środy. W styczniu 2026 roku urząd ukarał Zalando kwotą 30,9 mln zł, a Temu - 5,9 mln zł, obie decyzje są nieprawomocne.
W sprawie Zalando najciekawszy jest mechanizm. Przez kilka miesięcy po wejściu nowych przepisów polscy klienci w ogóle nie widzieli najniższej ceny z 30 dni. Gdy się pojawiła, zmieniała się z dnia na dzień, choć cena sprzedaży stała w miejscu, a rabat liczono od cen „początkowych” i „regularnych”. Temu podawało najniższą cenę wybiórczo, na przykład tylko przy jednym rozmiarze albo kolorze tego samego produktu.
„Promocje kuszą ceną. Nie mogą przy tym wprowadzać w błąd i udawać, że okazja jest większa niż w rzeczywistości” - mówił prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Furtka na trzydziesty pierwszy dzień
Przepis ma jednak granicę, którą łatwo przeoczyć. Patrzy 30 dni wstecz i ani dnia dalej. Jeśli sklep podniesie cenę na początku października i utrzyma ją przez pięć tygodni, to obniżka w Black Friday liczona od tej wyższej kwoty będzie formalnie poprawna. Prawo pilnuje, żeby rabat nie był wymyślony z dnia na dzień, ale nie ocenia, czy cena wyjściowa była rozsądna.
Dlatego najniższa cena z 30 dni jest dla klienta progiem, a nie odpowiedzią. Inspekcja Handlowa radzi porównywać ostateczną kwotę z ceną jednostkową podobnych produktów, a nie z procentem na plakacie. Przy elektronice i konsolach, które w listopadzie kupuje się najchętniej, sens ma też spojrzenie na wykres ceny z kilku miesięcy, bo dopiero on pokazuje, czy listopadowa kwota jest dołkiem, czy tylko powrotem do września.
Inspekcja Handlowa przyjmuje skargi na oznaczanie cen w każdym województwie, a na stronie UOKiK leży lista przedsiębiorców zakwestionowanych w ostatniej kontroli. 27 listopada wystarczy przy każdym procencie zadać jedno pytanie: ile to kosztowało miesiąc temu. Od niecałych czterech lat sklep ma obowiązek odpowiedzieć na nie na tej samej wywieszce.
Źródła (8)
- Komunikat prasowy nr 152/24 - wyrok TSUE w sprawie C-330/23 Aldi Süd - curia.europa.eu, 26 września 2024
- Informacje o cenach towarów i usług. Raport Inspekcji Handlowej za 2025 rok - UOKiK, dostęp 6 listopada 2026
- UOKiK w 2025 roku: decyzje i kary - UOKiK, 5 marca 2026
- UOKiK nakłada 37 mln zł kar na Temu i Zalando - Android.com.pl, 12 stycznia 2026
- Black Friday a dyrektywa Omnibus - kary za naruszenia - Infor.pl, 22 listopada 2023
- Black Friday (shopping) - etymologia - Wikipedia, dostęp 6 listopada 2026
- Wniosek Landgericht Düsseldorf w sprawie C-330/23 - EUR-Lex, dostęp 6 listopada 2026
- Black Friday 2026 - termin - fashionbiznes.pl, dostęp 6 listopada 2026



