Gorące
Ekstraklasa

Jagiellonia - GKS Katowice na Chorten Arenie. Mecz drużyn, które zgubiły zeszłoroczną formę

Jagiellonia - GKS Katowice w niedzielę 8 listopada o 14:45 na Canal+ Sport 3 i w Canal+ Online. W 14. kolejce Ekstraklasy dziesiąta drużyna tabeli podejmuje ósmą, a żadna z nich nie zremisowała jeszcze w tym sezonie.

Piotr Olszewski

· 4 min czytania

Premier Mateusz Morawiecki na konferencji „Program dla Śląska - dotychczasowe osiągnięcia” w Katowicach, 19 września 2018 roku.
Fot. Kancelaria Premiera / Adam Guz / Wikimedia Commons, Public domain

Zanim na Chorten Arenie zaczęła się piłka, była cisza. PZPN zdecydował, że wszystkie niedzielne mecze 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy poprzedzi minuta ciszy dla ofiar sobotniej strzelaniny w Krakowie, więc piłkarze Jagiellonii i GKS-u stanęli w milczeniu, zanim sędzia Daniel Stefański pozwolił grać. Spokój skończył się szybko. Już w 2. minucie Kobylak w bramce gości musiał bronić strzał Preleca przy dalszym słupku.

To był dobry wstęp do meczu drużyn, które w tym sezonie nie znają stanów pośrednich. Mecz pokazuje Canal+ Sport 3 od 14:45, w internecie można go oglądać w serwisie i aplikacji Canal+ Online z pakietem sportowym, a kibice za granicą mają do dyspozycji platformę Ekstraklasa TV.

Z pucharów do środka tabeli

Rok temu oba kluby skończyły sezon tak wysoko, że wywalczyły grę w europejskich pucharach. Dziś trudno w tabeli dopatrzyć się śladu tamtej formy. Jagiellonia jest dziesiąta i po 12 kolejkach ma 18 punktów. GKS Katowice zajmuje ósme miejsce z 21 punktami, choć rozegrał o jeden mecz więcej. Białostoczanie, którzy w ostatnich sezonach przyzwyczaili swoich kibiców do walki o najwyższe cele, patrzą więc na rywala z Katowic od dołu.

Obie drużyny łączy jeszcze jedna osobliwość, która mówi o nich więcej niż miejsce w tabeli. Żadna nie zremisowała w tym sezonie ani razu. Każdy ich mecz kończy się albo wygraną, albo porażką, i to tłumaczy huśtawkę formy lepiej niż jakakolwiek analiza taktyczna. Ci, którzy wygrywają i przegrywają na przemian, rzadko potrafią mecz po prostu przeczekać.

W Białymstoku przez kilka dni wydawało się, że najgorsze minęło. Drużyna Adriana Siemieńca wygrała trzy spotkania z rzędu: w lidze 1:0 z Wisłą Płock i 3:1 na wyjeździe z Wieczystą Kraków, a w Pucharze Polski rozbiła Lechię Gdańsk 6:0. Potem przyszła czwartkowa podróż do Sofii i porażka 0:1 z Lewskim w 4. kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Kamil Bednarski z „Przeglądu Sportowego” zwracał uwagę, że ten wyjazd mógł odbić się na przygotowaniach do niedzieli. Trzy dni między pucharem a ligą to niewiele, tym bardziej że Siemieniec nie może skorzystać z Norberta Wojtuszka, którego wyłączyła przepuklina.

Nowak po trzech porażkach 0:1

Sezon GKS-u jest jeszcze bardziej poszarpany. Zespół Rafała Góraka przegrał trzy mecze z rzędu, każdy 0:1, a takie porażki bolą najbardziej, bo drużyna przez większość czasu jest blisko, tylko nie umie trafić do siatki. Przełamanie przyszło w poprzedniej kolejce i to od razu z naddatkiem. Katowice pokonały Widzew Łódź 3:2, a wszystkie trzy gole strzelił Bartosz Nowak.

Nic dziwnego, że w Białymstoku to on od pierwszych minut ciągnął grę gości. W 5. minucie dośrodkował z narożnika boiska, ale piłkę wybił Romanczuk. W 8. minucie zastawił piłkę przy linii bocznej i wywalczył rzut wolny po faulu Jóźwiaka, a w 10. minucie jego przedłużona wrzutka minęła dalszy słupek. Jagiellonia odpowiadała akcjami lewą stroną, gdzie grał Szmyt. W 13. minucie jego mocna centra nie znalazła nikogo w polu karnym, chwilę później Romanczuk po podaniu Conceicao uderzył niecelnie. Po kwadransie na tablicy wciąż było 0:0, choć z przebiegu gry trudno było wyczytać, by ktokolwiek się na nie umawiał.

Twierdza, której GKS nie zdobył

Tabela przemawia za Katowicami, historia za Jagiellonią. GKS nigdy jeszcze nie wygrał ligowego meczu na jej terenie, a serwis hdtvpolska.com nazywa to wprost „historyczną serią bez wygranej w stolicy Podlasia”. Zespół Góraka przyjechał w chwili, w której przerwanie jej wydaje się bliższe niż kiedykolwiek: gospodarze są zmęczeni po Sofii i niżej w tabeli, a goście mają świeżo w pamięci hat tricka swojego pomocnika.

Ubiegłoroczne spotkania pokazują jednak, że w tej rywalizacji faworyt nie istnieje. W Białymstoku Jagiellonia wygrała 2:1, w Katowicach padł remis 2:2, a gdy kluby trafiły na siebie w 1/8 finału Pucharu Polski, GKS zwyciężył 3:1. Trzy mecze, trzy różne rozstrzygnięcia i za każdym razem sporo goli. Ten jedyny remis w Katowicach brzmi dziś niemal egzotycznie, bo w obecnym sezonie żadna z tych drużyn takiego wyniku nie zna.

Stawka dla gospodarzy jest prosta. Wygrana pozwoli Jagiellonii zrównać się z GKS-em punktami, i to wciąż z meczem w zapasie, a przy okazji potwierdzi, że porażka w Bułgarii była wypadkiem przy pracy, a nie zapowiedzią kolejnego dołka. Dla Katowic zwycięstwo miałoby wagę większą niż trzy punkty w tabeli: oznaczałoby pierwszą ligową wygraną na tym stadionie i dowód, że mecz z Widzewem nie był jednorazowym zrywem Nowaka, tylko początkiem czegoś trwalszego. Remis niczego by nie rozstrzygnął, ale dla obu zespołów byłby nowością.

Po niedzieli Jagiellonia wraca do gry na dwóch frontach, ligowym i europejskim, a tabela Ekstraklasy na razie w niczym nie przypomina tej z poprzedniej wiosny. Pierwszy kwadrans w Białymstoku sugerował, że drużyny, które nie umieją remisować, nie zamierzają się tego uczyć akurat tutaj.

Wpis z pasa „W ruchu”, 8 listopada 2026. Na zdjęciu: Premier Mateusz Morawiecki na konferencji „Program dla Śląska - dotychczasowe osiągnięcia” w Katowicach, 19 września 2018 roku.

Źródła (5)
Następny tekstMiedwiediew wraca do Turynu. Po roku przerwy gra o coś więcej niż powrótWygraną z Adrianem Mannarino w Wiedniu Daniił Miedwiediew po raz siódmy zapewnił sobie start w turnieju mistrzów. Rok temu go w Turynie zabrakło. Teraz przyjedzie z czterema tytułami, a w stawce nie będzie Jannika Sinnera.

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora