Gorące
Premier League

Crystal Palace - Liverpool: wynik zależy od obrony. Dwa kryzysy na Selhurst Park

Liverpool przyjeżdża na Selhurst Park po dwóch porażkach i z 10 golami straconymi w czterech meczach Ligi Mistrzów. Gospodarze są 19. i grają bez zawieszonego Matety.

Piotr Olszewski

· 4 min czytania

Selhurst Park, stadion Crystal Palace w południowym Londynie
Fot. Arne Müseler / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 de

Po porażce 2:3 z Fenerbahce Virgil van Dijk nie szukał wymówek. Kapitan Liverpoolu nazwał sytuację nie do utrzymania i od razu wskazał winnego: trzy gole stracone po stałych fragmentach gry. Drużyna, mówił, ma problem z koncentracją. Z tym bagażem Liverpool przyjechał 8 listopada do południowego Londynu. Na Selhurst Park czeka na niego Crystal Palace, którego położenie jest jeszcze gorsze, a którego jedyną realną szansą jest właśnie to, na co skarżył się van Dijk.

Niedzielny mecz zestawia dwa kryzysy różnej skali. Liverpool przegrał dwa ostatnie spotkania, a w Lidze Mistrzów stracił w tym sezonie 10 goli w czterech meczach. Palace siedzi w strefie spadkowej, z siedmioma punktami po dziewięciu kolejkach. Jedni walczą o czołową czwórkę, drudzy o to, by w ogóle zostać w lidze. Oba zespoły łączy jednak to, że o ich losie rozstrzyga pole karne gości.

Liverpool, który przecieka

Drużyna Andoniego Iraoli nie wygląda dziś na kandydata do mistrzostwa. Przed tygodniem przegrała 0:1 z Arsenalem w lidze, potem przyszło 2:3 w Stambule. Do liderującego Arsenalu traci 12 punktów, w tabeli zajmuje piąte albo szóste miejsce, zależnie od wyników poprzedników w tej kolejce. Czołowa czwórka wciąż jest w zasięgu: zwycięstwo na Selhurst Park wprowadzi Liverpool do niej, jeśli Chelsea nie pokona Sunderlandu.

Gdzie leży problem, widać po samych wynikach. Liverpool wygrał 4:3 z Villarrealem i przegrał 2:3 z Fenerbahce, a w pięciu ostatnich meczach strzelił dziewięć bramek, tracąc dziesięć. Z przodu ta drużyna potrafi wiele, z tyłu gubi się przy każdym rzucie rożnym. Paradoksalnie lepiej idzie jej z dala od Anfield: trzy ostatnie ligowe mecze wyjazdowe wygrała, tracąc w nich tylko jednego gola. To jedyny argument, który Iraola może przeciwstawić czarnej serii.

Trener zareagował rotacją i względem meczu z Fenerbahce zmienił pięciu zawodników. Najbardziej zaskakuje odsunięcie Treya Nyoniego. Nastolatek zdążył już zdobyć sympatię kibiców, w środę to on otworzył wynik, a mimo to w niedzielę zaczyna na ławce. W środku pola zagrają Dominik Szoboszlai i Alexis Mac Allister, bo Ryan Gravenberch wciąż leczy piętę. Do składu wrócili m.in. Ronald Araujo, Milos Kerkez i Florian Wirtz, a przede wszystkim Alexander Isak. Szwed strzelił w środę siódmego gola w sezonie, w trzech ostatnich ligowych meczach z Palace trafiał dwa razy. Lista nieobecnych po stronie gości i tak pozostaje długa, brakuje m.in. Conora Bradleya, Hugo Ekitike i Jeremiego Frimponga.

Palace bez Matety i bez Sarra

Gospodarze mają mniej do stracenia w tabeli, ale więcej w nerwach. Pierre Sage przejął drużynę po odejściu Olivera Glasnera i w 15 meczach wygrał pięć, co daje średnio 1,2 punktu na spotkanie. Ostatnio jest gorzej: z siedmiu ostatnich meczów Palace wygrało tylko jeden. Zwycięstwo z Liverpoolem wyciągnęłoby zespół ze strefy spadkowej, choć tylko na kilka godzin, do wieczornego meczu Manchesteru United z Aston Villą.

Najdotkliwsza strata to Jean-Philippe Mateta, który zaczyna trzymeczowe zawieszenie za czerwoną kartkę z Tottenhamem. Palace przegrało tamten mecz 0:2, grając w dziesiątkę od wczesnych minut, a wcześniej tym samym wynikiem uległo u siebie Newcastle. Atak poprowadzi teraz Jørgen Strand Larsen, wspierany przez Daichiego Kamadę i Yeremy'ego Pino.

Jeszcze bardziej może brakować Ismaili Sarra. Senegalczyk był dotąd zmorą Liverpoolu: w dziesięciu meczach z tym rywalem strzelił mu siedem goli. W niedzielę nie zagra z powodu kontuzji, więc Palace traci dwóch zawodników, którzy najlepiej umieli wykorzystać słabości dzisiejszego przeciwnika.

Względem czwartkowego remisu 1:1 z Hoffenheim w Lidze Europy Sage zmienił czterech zawodników. Tamten punkt uratował w doliczonym czasie Kamada, dziś najważniejszy piłkarz środka pola Palace, w lidze z golem i trzema asystami. Oscar Mingueza wraca na prawe wahadło, Jefferson Lerma wchodzi do trójki obrońców za Jaydee Canvota, a w składzie znów jest Axel Disasi, którego na Hoffenheim podobno odsunięto za spóźnienie na odprawę. W środku pola zostaje Adam Wharton, choć w czwartek dostał czerwoną kartkę. Ten piłkarz od dawna jest łączony z Liverpoolem, więc w niedzielę będzie miał okazję pokazać się przyszłemu, być może, pracodawcy.

Długie piłki i rzuty rożne

Plan gospodarzy wynika wprost ze słabości rywala. Obrona Liverpoolu najgorzej radzi sobie w tym sezonie z grą bezpośrednią i fizyczną, z długimi piłkami i walką w powietrzu, do tego dochodzą stałe fragmenty, o których mówił van Dijk. Palace gra trójką obrońców i wahadłowymi, może więc zasypywać pole karne dośrodkowaniami. Kłopot w tym, że nie ma już Matety, który takie piłki zamieniał na gole, i nie wiadomo, czy Strand Larsen udźwignie tę rolę.

Liverpool ma za to broń, której gospodarze muszą się obawiać. Bradley Barcola w lidze nie strzelił jeszcze gola i ma dwie asysty w siedmiu meczach, ale dwa tygodnie temu ustrzelił hat tricka przeciw LASK w Lidze Mistrzów. Francuz zagra naprzeciw Chrisa Richardsa, a jego przyspieszenia w ostatniej tercji często kończą się faulami i rzutami wolnymi w groźnych miejscach. Tym razem to Palace może się więc bronić przy stałych fragmentach.

Składy na niedzielę:

Crystal Palace: Henderson - Richards, Disasi, Lerma - Mingueza, Wharton, Timber, Mitchell - Kamada, Pino - Strand Larsen.

Liverpool: Alisson - Araujo, van Dijk, Jacquet, Kerkez - Mac Allister, Szoboszlai - Barcola, Wirtz, Gakpo - Isak.

Przed wyjazdem do Londynu Iraola powiedział wprost, że jego drużyna potrzebuje zwycięstwa. Trzecia porażka z rzędu we wszystkich rozgrywkach, i to z zespołem ze strefy spadkowej, zamieniłaby słowa van Dijka z zarzutu wobec Ligi Mistrzów w diagnozę całego sezonu.

Wpis z pasa „W ruchu”, 8 listopada 2026. Na zdjęciu: Selhurst Park, stadion Crystal Palace w południowym Londynie.

Źródła (5)
Następny tekstMiedwiediew wraca do Turynu. Po roku przerwy gra o coś więcej niż powrótWygraną z Adrianem Mannarino w Wiedniu Daniił Miedwiediew po raz siódmy zapewnił sobie start w turnieju mistrzów. Rok temu go w Turynie zabrakło. Teraz przyjedzie z czterema tytułami, a w stawce nie będzie Jannika Sinnera.

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora