Gorące
Bundesliga

Bayern jedzie do Mainz bez Kompany'ego. Danks pokazał piłkarzom ich najgorszą połowę

Mecz Mainz - Bayern w sobotę o 15:30 na MEWA Arenie to sprawdzian dla lidera Bundesligi. Tymczasowy trener Aaron Danks puścił piłkarzom nagranie kwietniowej pierwszej połowy, po której przegrywali w Moguncji 0:3.

Piotr Olszewski

· 4 min czytania

Piłkarze Bayernu Monachium w tunelu Allianz Areny
Fot. Cro-Cop / Wikimedia Commons, CC BY 4.0

25 kwietnia Bayern schodził do szatni w Moguncji przy wyniku 0:3. Po przerwie odrobił straty i wygrał 4:3. Przed sobotnim rewanżem Aaron Danks pokazał piłkarzom jednak przede wszystkim pierwszą połowę tamtego meczu, czyli okres bezradności, który trudno się ogląda. Anglik prowadzi drużynę w zastępstwie Vincenta Kompany'ego, którego zmogło zapalenie opon mózgowych. Zespół, który od początku sezonu nie przegrał w żadnych rozgrywkach, musiał więc raz jeszcze zobaczyć siebie w najgorszej wersji.

Danks tłumaczył „Bildowi”, że powrót do tamtego spotkania to „normalna część przygotowań”. Sztab ponownie rozłożył mecz na części, żeby przypomnieć zawodnikom, z jakimi trudnościami zmagali się tamtego dnia i jak ciężko gra się na tym stadionie.

Asystent Kompany'ego sięgnął po to nagranie świadomie. Ma ono ostudzić drużynę, która jedzie do Moguncji jako zdecydowany faworyt. Sobotni mecz zaczyna się o 15:30 i jest ostatnim występem Bayernu w Bundeslidze przed przerwą na mecze reprezentacji.

Twierdza dla słabszych

Na papierze to wyjątkowo nierówna para. Bayern po ośmiu kolejkach prowadzi w tabeli z 18 punktami, po pięciu zwycięstwach i trzech remisach. Borussia Dortmund ma tyle samo punktów, ale gorszy bilans bramek. Mainz z 10 punktami zajmuje miejsce w środku stawki i przegrało cztery z pięciu ostatnich meczów. Ostatnia porażka, 1:4 z beniaminkiem SV Elversberg, mocno obnażyła defensywę drużyny Ursa Fischera.

Tabela słabo jednak opisuje to, co dzieje się w Moguncji, kiedy przyjeżdża Bayern. Mainz wygrało cztery z sześciu ostatnich domowych meczów z mistrzem Niemiec. Na tym samym boisku 14 grudnia 2024 roku Bayern przegrał 1:2 i była to jego ostatnia ligowa porażka na wyjeździe. Od tamtej pory rozegrał 30 meczów Bundesligi poza domem, z czego 22 wygrał, a osiem zremisował. Seria zaczęła się w Moguncji, a Danks dobrze wie, że może się tam również skończyć.

Ostrzeżenie dotyczy też formy samego Bayernu. Drużyna, która nie przegrywa, coraz częściej nie wygrywa: w ośmiu ostatnich meczach wszystkich rozgrywek zanotowała cztery remisy. Tydzień temu z Borussią Dortmund dwa razy prowadziła i przeważała, a mimo to w 89. minucie Fabio Silva wyrównał na 2:2. W środku tygodnia Bayern odpowiedział w Lidze Mistrzów, wygrywając 2:0 z Atlético w Madrycie. Zrobił to mimo braków w składzie, które w sobotę nie znikną.

Kwiecień bez upiększeń

Danks nie traktuje kwietniowego meczu wyłącznie jako przestrogi. Druga połowa ma działać jak zastrzyk wiary. Najważniejsze, co według niego zostaje z tamtego spotkania, to duch grupy i postawa piłkarzy, którzy nigdy się nie poddają i walczą do końca - wtedy i dziś.

Pełny obraz tamtego 4:3 jest jednak mniej heroiczny. W pierwszej połowie Bayern wystawił rezerwowych, z których wielu już w klubie nie ma. Byli wśród nich m.in. Nicolas Jackson i Leon Goretzka, dziś piłkarze Aston Villi, oraz Raphaël Guerreiro, który pozostaje bez klubu. Mecz odwrócił się dopiero wtedy, gdy po przerwie weszli Harry Kane, Jamal Musiala i Jonathan Tah. Tamto popołudnie mówiło więc więcej o głębi kadry niż o charakterze. Tym razem Bayern chce przejąć kontrolę od pierwszej minuty, a nie ratować wynik po przerwie.

Kłopot w tym, że głębi akurat brakuje, bo z gry wypadło pięciu ofensywnych zawodników. Musiala wrócił do treningów po urazie uda, ale według Danksa mecz w Moguncji przychodzi dla niego za wcześnie. Luis Díaz i Serge Gnabry leczą urazy mięśni dwugłowych, a Ismael Saibari kontuzję kostki. Bara Ndiaye, który grał w kwietniowej „bezradnej” połowie, dochodzi do siebie po operacji wyrostka. Aleksandar Pavlović wrócił do zajęć po naciągnięciu łydki i o jego występie zdecyduje ostatni test. Alphonso Davies może usiąść na ławce albo zagrać krótko, bo sztab pilnuje jego obciążeń. Dobre wieści dotyczą tylko bramki: Manuel Neuer wyleczył stopę i ma zagrać od początku.

Prawa strona Mainz

Fischer też ma dziury do załatania. Za kartki pauzują dwaj obrońcy, Stefan Posch i Phillipp Mwene, więc Szwajcar musi przebudować defensywę, która przed tygodniem przepuściła cztery gole. Mainz ma za to broń, na którą Bayern musi uważać. Osiem z 17 ligowych bramek gospodarzy padło po akcjach prawą stroną, najwięcej w Bundeslidze, a Anthony Caci ma w tym sezonie trzy gole i trzy asysty. Rezerwowi Mainz strzelili pięć bramek, rezerwowi Bayernu dwie. To drobna statystyka, ale przy tak przetrzebionej ławce gości może zaważyć.

Bulinews spodziewa się po Mainz ustawienia 3-5-2: Zentner - Da Costa, Gruber, Potulski - Caci, Lee, Sano, Amiri, Widmer - Tietz, Becker. Bayern ma zagrać w 4-2-3-1: Neuer - Laimer, Upamecano, Kim, Stanišić - Kimmich, Bischof - Olise, Karl, Brown - Kane. Inne przewidywania zostawiają w składzie Pavlovicia obok Kimmicha i Daviesa na lewym skrzydle, a Browna przesuwają na lewą obronę. Wiele zależy od ostatniego testu pomocnika.

Dla gospodarzy stawka sięga dalej niż sobotnie popołudnie. Po Bayernie Mainz czeka seria siedmiu ligowych meczów z rywalami, którzy dziś zajmują cztery pierwsze miejsca w tabeli. Punkty zdobyte teraz mogą być na długo ostatnimi, o które jest względnie łatwo.

Bayern stawia na szali coś innego. Wygrana zapewni mu fotel lidera na całą przerwę reprezentacyjną, a strata punktów może otworzyć drogę Borussii Dortmund. Danks chce, by jego piłkarze wyszli na MEWA Arenę z obrazem tamtej pierwszej połowy w głowie, kiedy nie mieli nic do powiedzenia.

Wpis z pasa „W ruchu”, 7 listopada 2026. Na zdjęciu: Piłkarze Bayernu Monachium w tunelu Allianz Areny.

Źródła (5)
Następny tekstMiedwiediew wraca do Turynu. Po roku przerwy gra o coś więcej niż powrótWygraną z Adrianem Mannarino w Wiedniu Daniił Miedwiediew po raz siódmy zapewnił sobie start w turnieju mistrzów. Rok temu go w Turynie zabrakło. Teraz przyjedzie z czterema tytułami, a w stawce nie będzie Jannika Sinnera.

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora