Czwartek, 5 listopada 2026 RSS
Ronaldo

Ronaldo odchodzi z kadry, Lewandowski zostaje. Dwa finały, które dzieli wszystko

Ronaldo pożegnał się z reprezentacją Portugalii miesiąc po tym, jak bez zgody opuścił zgrupowanie. Lewandowski w tym samym czasie ustrzelił rekordowego hat tricka i jedzie na kolejne powołanie.

Piotr Olszewski

· 5 min czytania

Cristiano Ronaldo podczas meczu Chorwacja - Portugalia na mistrzostwach świata 2026, 2 lipca 2026 r.
Fot. Bryan Berlin / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

W czwartek 5 listopada Cristiano Ronaldo opublikował na Instagramie film, w którym zawiesza koszulkę z numerem 7. „Nigdy nie czułem, że należy ona wyłącznie do mnie, ale przez 23 lata miałem zaszczyt i obowiązek nosić ją oraz bronić barw reprezentacji na wszystkich stadionach świata” - mówi w nim 41-latek. Pod nagraniem dopisał: „Portugalia zawsze będzie we mnie”.

Słowa są piękne, okoliczności znacznie mniej. Ronaldo nie żegna się po wielkim turnieju ani po meczu, na który kibice kupowaliby bilety tylko po to, żeby mu podziękować. Żegna się miesiąc po tym, jak spakował walizkę i bez niczyjej zgody wyjechał ze zgrupowania. W Polsce, gdzie od miesięcy wraca pytanie o przyszłość Roberta Lewandowskiego w kadrze, ten epilog łatwo odczytać jako przestrogę. Polski kapitan jest jednak w zupełnie innym miejscu, a różnica między oboma przypadkami mówi więcej o tym, jak kończyć karierę, niż o samym wieku.

Rozgrzewka bez wejścia

Konflikt wybuchł na początku października, w meczu Ligi Narodów z Norwegią. Portugalia wygrała 2:1, a Ronaldo przesiedział całe spotkanie na ławce. Miał wejść w drugiej połowie i już się rozgrzewał, ale selekcjoner Jorge Jesus zmienił zdanie, bo przebieg meczu wymagał innych rozwiązań. Kilka dni później Ronaldo opuścił zgrupowanie, a w komunikacie zarzucił trenerowi, że wielokrotnie łamał składane mu obietnice i nie przeprosił za to, co stało się w Oslo.

Jesus przyznał później, że „popełnił błąd, wysyłając na rozgrzewkę kogoś o randze Pelego czy Maradony tylko po to, by później nie wpuścić go na boisko”. Federacji to nie wystarczyło: zawiesiła piłkarza w prawach reprezentanta i ukarała go finansowo. O powrocie na listopadowe zgrupowanie nie mogło więc być mowy. Zamiast niego przyszedł film z dramatyczną muzyką i zdaniem o decyzjach, „których nie podejmuje się samym ciałem, ale też sercem”.

Dorobek, z którym Ronaldo odchodzi, nie podlega dyskusji. Rozegrał w kadrze 234 mecze i strzelił 146 goli, co w obu przypadkach jest rekordem Portugalii. Zdobył mistrzostwo Europy w 2016 roku, dwa razy wygrał Ligę Narodów. Grał w reprezentacji od 2003 roku, czyli dłużej, niż niejeden dzisiejszy reprezentant Portugalii żyje na świecie.

Od dawna nie chodziło jednak o dorobek, tylko o teraźniejszość. Erik ten Hag, który w Manchesterze United odstawił Ronaldo na ławkę i po kilku miesiącach się z nim rozstał, powiedział niedawno w holenderskim programie „Goedemorgen Eredivisie”: „Przez ostatnie siedem czy osiem lat Cristiano po prostu nie był już w stanie grać na tym poziomie. Od Juventusu to był już koniec”. Ten Hag ma z Portugalczykiem rachunki do wyrównania, ale niewielu kibiców by z nim polemizowało. Gole w Saudi Pro League niewiele mówiły o tym, czy Ronaldo nadaje się jeszcze do eliminacji mistrzostw Europy i mundialu.

Wyczuć moment

Holender dorzucił też drugą myśl, ważniejszą od pierwszej. Chwalił Real Madryt za to, że „zawsze wie, kiedy pożegnać się z zawodnikami”, i rozstaje się z nimi, gdy z zewnątrz wciąż wyglądają na będących u szczytu. Właśnie tak Real potraktował Ronaldo w 2018 roku: sprzedał go po trzeciej z rzędu wygranej Lidze Mistrzów, za około 100 mln euro. Portugalczyk zresztą sam zepsuł wtedy świętowanie, bo jeszcze na murawie zapowiedział odejście.

Reprezentacja Portugalii takiej odwagi nie miała. Ronaldo ma w kraju status bohatera narodowego, a kolejni selekcjonerzy woleli trzymać go w składzie, niż tłumaczyć opinii publicznej, dlaczego go zabrakło. Łukasz Kuczera z WP SportoweFakty pisze wprost, że Ronaldo „przeczołgał portugalską reprezentację, która stała się jego zakładnikiem”. Tymczasem Portugalia od lat ma ludzi zdolnych przejąć ofensywę, m.in. Rafaela Leao, Joao Felixa czy Goncalo Ramosa. Żaden z nich nie jest Ronaldo z najlepszych lat, tyle że Ronaldo też już nim nie był.

Na tym tle łatwiej zrozumieć gorycz tego pożegnania. Lionel Messi, dwa lata młodszy, zakończył niedawno reprezentacyjną karierę jako wicemistrz świata i dostał osobny mecz pożegnalny. Ronaldo dostał zawieszenie i karę.

Hat trick w Warszawie

To samo pytanie, kiedy odejść, wraca teraz w Polsce. Lewandowski nie pressuje już tak jak kiedyś, nie biega tak szybko, a krytycy coraz częściej przypominają o jego wieku. A jednak jego jesień w kadrze wygląda zupełnie inaczej niż ostatnie lata Ronaldo.

3 października, mniej więcej wtedy, gdy Portugalczyk kłócił się z selekcjonerem o rozgrzewkę, Polska rozbiła w Warszawie Rumunię 6:0. Lewandowski strzelił trzy gole: pierwszego w 24. minucie z rzutu karnego, po czerwonej kartce dla Radu Dragusina, kolejne w 47. i 86. minucie. Miał wtedy 38 lat i 42 dni, został więc najstarszym autorem hat tricka w historii Ligi Narodów. Odebrał ten rekord właśnie Ronaldo, który w 2019 roku, w półfinale ze Szwajcarią, strzelił trzy gole w wieku 34 lat i 120 dni. Dla Lewandowskiego był to siódmy hat trick i 92. gol w biało-czerwonej koszulce, a Polska odniosła wtedy pierwsze zwycięstwo w tej edycji rozgrywek.

Druga różnica jest mniej widoczna w statystykach. Lewandowski gra dziś w Chicago Fire i zapowiedział przyjazd na najbliższe zgrupowanie, choć mecze reprezentacji zbiegną się z play-offami Major League Soccer. Kuczera zwraca też uwagę, że polski kapitan spokojniej przyjmuje posadzenie na ławce, czego Ronaldo nie potrafił znieść ani w Manchesterze, ani w Oslo.

Polska nie jest Portugalią

Najważniejszy powód, dla którego Lewandowski nie powinien iść śladem Ronaldo, nie dotyczy jednak jego samego, tylko tego, kto stoi za nim. Portugalia ma kim zastąpić swojego rekordzistę, Polska nie ma. „Polska nie jest Portugalią” - pisze Kuczera i przyznaje, że Lewandowski wciąż przewyższa młodszych napastników reprezentacji. Dopóki tak jest, zwolnienie miejsca w ataku nie otworzyłoby drogi następcy, tylko osłabiło drużynę.

Ronaldo pokazał więc Lewandowskiemu nie tyle, kiedy odejść, ile jak tego nie robić. Portugalczyk zwlekał tak długo, aż decyzję wymusiła awantura z selekcjonerem. Lewandowski w listopadzie jedzie na zgrupowanie, a jego ostatnim głośnym meczem w kadrze pozostaje rekordowy hat trick z Rumunią, nie rozgrzewka, po której nikt go nie wpuścił na boisko.

Wpis z pasa „W ruchu”, 5 listopada 2026. Na zdjęciu: Cristiano Ronaldo podczas meczu Chorwacja - Portugalia na mistrzostwach świata 2026, 2 lipca 2026 r.

Źródła (5)
Następny tekstMiedwiediew wraca do Turynu. Po roku przerwy gra o coś więcej niż powrótWygraną z Adrianem Mannarino w Wiedniu Daniił Miedwiediew po raz siódmy zapewnił sobie start w turnieju mistrzów. Rok temu go w Turynie zabrakło. Teraz przyjedzie z czterema tytułami, a w stawce nie będzie Jannika Sinnera.

Czytaj też

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora