4 listopada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekazała wykonawcom plac budowy na autostradzie A2 między Łodzią a Warszawą. Przez lata obowiązywał tam limit 140 km/h, teraz będzie to 70 km/h. Pilnować go mają kamery odcinkowego pomiaru prędkości, a jeden z odcinków pomiarowych będzie miał około 48 kilometrów, więcej niż jakikolwiek inny w Polsce. Kierowcy, którzy dotąd pokonywali tę trasę w niecałe trzy kwadranse, będą się po niej wlec do końca 2027 roku, a na części drogi do kwietnia 2028 roku.
Droga wcale się nie zestarzała, tylko okazała się za wąska. Polska zaplanowała sieć autostrad o długości 2100 kilometrów i do jej domknięcia brakuje już tylko około 150. A jednak drogi, które oddawano z pompą, często w pośpiechu przed Euro 2012, korkują się, zanim cała sieć zdążyła powstać. A2 jest pierwsza w kolejce.
Trzy pasy zamiast dwóch
Przebudowa obejmie 92 kilometry, będzie kosztować 1,3 mld zł i podzieliły ją między siebie Strabag i Budimex. Między Strykowem a Grodziskiem Mazowieckim autostrada dostanie po trzy pasy w każdą stronę, a od Pruszkowa w stronę Warszawy po cztery. Tylko na trzech kilometrach w rejonie węzła Łódź Północ drogowcy ograniczą się do wymiany nawierzchni. Skala inwestycji bierze się z tego, ile aut tędy jeździ: według GDDKiA od około 60 do nawet 100 tys. pojazdów na dobę, co stawia ten fragment A2 wśród najbardziej obciążonych w kraju.
Roboty rozłożono na etapy. Najwcześniej, pod koniec 2027 roku, mają się skończyć odcinki od węzła Łowicz do granicy województw (21,8 km) i z Grodziska Mazowieckiego do Konotopy (17,2 km). Fragment od granicy województw do Grodziska ma być gotowy w styczniu 2028 roku, a najdłużej, bo do kwietnia 2028 roku, potrwa przebudowa 27,9 km między Łodzią Północ a Łowiczem.
Na początek drogowcy zamkną wewnętrzny pas szybki i pas rozdziału między jezdniami, potem zaczną przerzucać ruch z jezdni na jezdnię. Maciej Tomaszewski, rzecznik Strabagu, opisuje dalsze kroki tak: „Kiedy zakończymy ten etap, roboty przeniosą się na jezdnię południową, a ruch będzie się odbywał po jezdni północnej w obu kierunkach. Na ostatnim etapie roboty będą prowadzone na jezdni północnej, a kierowcy dostaną po dwa pasy ruchu w każdą stronę na jezdni południowej”.
Przez cały czas w każdym kierunku zostaną więc dwa pasy, choć jeden z nich będzie węższy. Zjazdy i wjazdy mają działać dzięki tymczasowym łącznicom, miejsca obsługi podróżnych pozostaną otwarte, a betonowe separatory oddzielą ruch od robotników i jezdnie prowadzące w przeciwne strony.


Średnia z 48 kilometrów
Kierowcy najmocniej odczują limit, który nie zniknie tam, gdzie akurat nikt nie pracuje. Sylwester Wolankiewicz, inżynier zarządzania ruchem w Budimeksie, zapowiada, że 70 km/h obowiązywać ma na całym odcinku od Strykowa do Konotopy, „także te sekcje, na których nie będą w danym momencie wykonywane prace”.
Tu właśnie przydaje się odcinkowy pomiar. Zwykły fotoradar mierzy prędkość w jednym punkcie, więc wystarczy przed nim przyhamować. System odcinkowy rejestruje auto na początku i na końcu trasy, a z czasu przejazdu wylicza średnią, dlatego krótkie zwolnienie przed kamerą nic nie daje. Na A2 powstaną cztery takie odcinki, po dwa w każdym kierunku. Dłuższy, około 48 km, zacznie się za Pruszkowem i skończy przed zjazdem na Łowicz i Skierniewice. Drugi, między Dzierzgowem a Niesułkowem, będzie miał około 30 km w stronę Łodzi i około 31 km w stronę Warszawy. Dotychczasowy rekordzista, pomiar na A1 między Piotrkowem Trybunalskim Południe a Kamieńskiem, ma nieco ponad 19 km, a więc ponad dwa razy mniej.
Nowych kamer nikt nie kupi. CANARD, czyli system automatycznej kontroli ruchu działający w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego, zdemontuje trzy istniejące odcinki pomiarowe, m.in. na obwodnicy Tarnowa w ciągu krajowej 94 i na południowej obwodnicy Tarnowskich Gór. Urządzenia trafią na A2 i na około 9-kilometrowy fragment S7 pod Gdańskiem. Przenosiny mają kosztować ponad 1,6 mln zł, wykonawca dostanie na nie siedem tygodni, a GDDKiA zapowiada, że systemy ruszą do końca 2026 roku.
Drogowcy przekonują, że to działa, i powołują się na budowę A1 między Tuszynem a Częstochową, gdzie odcinkowy pomiar uspokoił ruch. W pierwszej dobie system zarejestrował tam około 1,3 tys. kierowców jadących szybciej, niż pozwalał obniżony limit. Na A2 przyzwyczajenie będzie kosztowne. Kto pojedzie dawne 140 km/h, przekroczy limit o 70 km/h i zapłaci 2000 zł mandatu, dostając 14 punktów karnych. Przy 141 km/h kara rośnie do 2500 zł i 15 punktów, a w recydywie te kwoty się podwajają, do 4000 i 5000 zł.
Rachunek za pośpiech
Za A2 ustawiają się kolejne drogi, które trzeba poszerzyć: A4 między Katowicami a Krakowem, A4 na zachód od Wrocławia i A1 między Toruniem a Włocławkiem. Najdroższa będzie śląska A4, bo odcinek Gliwice - Mysłowice, przecinający aglomerację, obsługuje ponad 105 tys. pojazdów na dobę. Rozbudowa 120 km od granicy województw opolskiego i śląskiego do Krakowa może według szacunków kosztować nawet 10 mld zł, czyli blisko osiem razy więcej niż przebudowa A2.
Szerokość to zresztą tylko część problemu, bo drogi z czasów Euro 2012 zaczynają się też zużywać. Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA, przypomniał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że już wymagają remontów albo będą ich wymagały w najbliższych latach, łącznie z wymianą ścieralnej warstwy asfaltu, którą planuje się zwykle po 12-15 latach użytkowania. Wydatki na utrzymanie dróg rosną: w 2024 roku wyniosły 2,67 mld zł, na 2026 rok zaplanowano 3,59 mld zł, przy całym budżecie GDDKiA na budowę i modernizację w wysokości 20 mld zł. W perspektywie dekady remonty i bieżące utrzymanie mogą pochłaniać więcej pieniędzy niż budowa nowych dróg.
Tymczasem drożeje to, z czego się te drogi robi. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa wylicza, że tona asfaltu kosztowała 1730 zł pod koniec lutego 2026 roku i 3240 zł w połowie października. Prezes izby Dzieciuchowicz mówi „Rzeczpospolitej”, że takie ceny „powodują ogromne koszty, których nie rekompensuje waloryzacja ani w umowach zawartych z GDDKiA, ani w umowach z samorządami”.
Przez dwie dekady sukces mierzono liczbą oddanych kilometrów. Dziś widać, że część z nich zbudowano z myślą o ruchu, który dawno przerósł te drogi. Pierwsi zapłacą za to kierowcy na A2: od końca 2026 roku pojadą 70 km/h pod okiem kamer, na najdłuższym odcinku przez 48 kilometrów, a między Łodzią Północ a Łowiczem co najmniej do kwietnia 2028 roku.
Wpis z pasa „W ruchu”, 5 listopada 2026. Na zdjęciu: Kamery odcinkowego pomiaru prędkości na bramownicy nad brytyjską autostradą M1 w czasie robót drogowych.
Źródła (5)
- odcinkowy pomiar prędkości - Polskie autostrady są za wąskie. Kierowców czekają lata utrudnień - Google Trends PL, 4 listopada 2026
- Odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A2 pobije rekord długości. Kierowców czekają duże zmiany - lodz.se.pl
- Koniec 140 km/h na autostradzie. To będzie najdłuższy odcinkowy pomiar prędkości w Polsce - rmf.fm
- Najdłuższy odcinkowy pomiar prędkości w Polsce już działa - tvn24.pl
- Zdjęcie - Fot. DeFacto / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.5



