Wtorek, 3 listopada 2026 RSS
Recenzja filmu

Turturro kradnie portfele w mieście bez gotówki. Segan kręci elegię dla analogowego Nowego Jorku

74DobraThe Only Living Pickpocket in New York

Starzejący się kieszonkowiec, żona wymagająca opieki i pendrive, który wpada w niewłaściwe ręce. Noah Segan zrobił mały kryminał o tym, co zostaje z rzemiosła, gdy znika gotówka. Najlepiej wychodzi mu czułość, a najsłabiej przeciwnicy bohatera.

Piotr Olszewski

· 7 min czytania

Harry Lehman w nowojorskim metrze. Kadr z oficjalnego zwiastuna. · Sony Pictures Classics / oficjalny zwiastun

Harry Lehman wchodzi do filmu przy talerzu matzo brei w B&H Dairy, starym barze mlecznym na Manhattanie. Za ladą stoi Ola, która naprawdę prowadzi ten lokal, a z tła dobiega odgłos Leo pracującego przy grillu. Noah Segan, nowojorczyk w czwartym pokoleniu, zaczyna więc swój drugi film nie od intrygi, tylko od miejsca, które istnieje poza kinem. Dopiero potem dowiadujemy się, że bohater jest kieszonkowcem i że jego fach umiera.

Dla mnie to otwarcie wyjaśnia, czym jest The Only Living Pickpocket in New York. Formalnie to thriller o pendrivie skradzionym przez pomyłkę. W rzeczywistości Segan pisze elegię dla miasta, w którym rzeczy miały wagę, zapach i adres. Kryminalna fabuła jest ramą, a obraz w środku przedstawia stary Nowy Jork, który znika.

Fach bez gotówki

Punkt wyjścia jest prosty i dobry. Harry, grany przez Johna Turturro, kradnie portfele, tylko że ludzie nie noszą już w nich pieniędzy. Gotówkę zastąpiły karty kredytowe, które właściciel blokuje jednym telefonem, więc łup traci wartość, zanim złodziej zdąży skręcić za róg. Harry ledwo wiąże koniec z końcem, a w domu czeka na niego Rosie, niepełnosprawna żona, która potrzebuje jego stałej opieki.

Pomysł jest celny, bo technologię pokazuje bez wielkich słów, na przykładzie kieszeni. Mniej filmów pokazuje cyfrową zmianę przez to, co zniknęło z codziennego obrotu. Harry nie ma telefonu. Na futrynie jego drzwi wisi mezuza zamalowana farbą, bo wisi tam od bardzo dawna. Ten drobiazg scenografii mówi o bohaterze więcej niż cały monolog. Harry mieszka tu od zawsze i świat przemalował go razem z drzwiami.

Na tym tle Segan stawia przedmiot najbardziej obcy jego bohaterowi: pendrive. Harry kradnie go nieświadomie, sprzedaje paserowi i dopiero wtedy się okazuje, że nośnik ma ogromną wartość dla mściwej rodziny przestępczej. Zaczyna się wyścig z czasem. Odzyskać łup albo ponieść konsekwencje.

Jako konstrukcja to klasyczny MacGuffin, czyli przedmiot, który napędza akcję, choć jego zawartość nie ma większego znaczenia. Wybór akurat pendrive'a ma jednak sens. Analogowy złodziej trzyma w palcach coś, czego wartości nie umie ocenić dotykiem. Cała zręczność, którą ćwiczył przez dekady, nagle nic mu nie mówi.

Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York.
Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York. Materiały prasowe: Sony Pictures Classics

Złodziej, który czyta ludzi

Harry ma też drugą umiejętność i z niej film bierze swój urok. Poza zręcznymi palcami Harry ma zdolności mentalisty: przewiduje, co zrobi człowiek naprzeciwko. Segan wzorował go na Rickym Jayu, iluzjoniście, aktorze i badaczu dziejów oszustwa, którego poznał krótko przed jego śmiercią. W pierwszej wersji scenariusza, pisanej osiem lat temu, gdy reżyser zajmował się w domu małą córką, Harry miał zresztą być starszy, a Jay był jedynym aktorem, jakiego Segan widział w tej roli.

Turturro dostał tekst i od razu chciał się spotkać. Segan przyleciał na lunch z Los Angeles. Uważam tę obsadę za trafną, bo Turturro od lat gra nowojorczyków tak, jakby był częścią miasta, a nie tylko w nim mieszkał. Żydowski bohater w jego wykonaniu też ma swoją tradycję, bo aktor wielokrotnie wcielał się w takie postaci.

Mentalizm jako supermoc bohatera ma jednak swoją cenę, i tu widzę pierwszy słaby punkt formy. Segan odsłania przewagę Harry'ego krótkimi retrospekcjami, które pokazują widzowi, co bohater naprawdę robił przez cały czas. Znam ten mechanizm z kina o włamaniach i oszustwach. Działa, dopóki retrospekcja nagradza uważność widza, i psuje się, gdy tylko unieważnia to, co film pokazał wcześniej. Taki wytrych pozwala autorowi rozwiązać każdy węzeł z pominięciem logiki sceny. Dla fabuły pisanej przez człowieka, który wyrósł u boku Riana Johnsona, to pokusa oczywista. Johnson czytał ten scenariusz jeszcze w czasie przygotowań do pierwszego Na noże. Lubię tę zagadkową mechanikę, ale w filmie, który chce być przede wszystkim portretem człowieka, każda sztuczka odciąga uwagę od twarzy Turturro.

Mieszkanie jako azyl

Najmocniej, w moim przekonaniu, film działa tam, gdzie Segan rezygnuje z intrygi. Mieszkanie Harry'ego i Rosie miało być ciepłe i bezpieczne. To świadomy wybór, bo kino zwykle osadza biednych ludzi w smutnych, zapuszczonych wnętrzach. Tutaj jest odwrotnie: dom to miejsce, gdzie mężczyzna, który w życiu niewiele się kimkolwiek opiekował i porzucił kiedyś małą córkę, teraz codziennie się kimś opiekuje. Dlatego wtargnięcie młodych przestępców do tego mieszkania jest w filmie naruszeniem jedynego porządku, jaki Harry zbudował.

W tym samym mieszkaniu powstała scena, dla której warto ten film zapamiętać. Harry tańczy dla Rosie do Native New Yorker zespołu Odyssey. Piosenka trafiła do Turturro z playlisty, którą Segan ułożył, żeby oddać klimat filmu. Aktor pamiętał ją z dyskotek w dzielnicach, a potem przysłał reżyserowi nagranie, na którym tańczy do niej w domowym gabinecie. Scena wyrosła więc z prywatnego gestu wykonawcy, nie z rozpisanego planu. Przy 25 dniach zdjęciowych nie było na nią miejsca w harmonogramie. Nakręcono ją na końcu dnia, jednym ujęciem, gdy w pomieszczeniu zostali tylko reżyser, operator Sam Levy, Turturro i Karina Arroyave grająca Rosie.

Jedno ujęcie ma tu znaczenie. Taniec bez montażu nie da się poprawić ani podkręcić, więc zostaje w nim to, co się naprawdę wydarzyło między dwojgiem aktorów. Segan mówi, że chciał dać Harry'emu wreszcie jakąś wygraną. Przy takiej konstrukcji ta wygrana nie wynika z fabuły, tylko z obecności dwojga ludzi w jednym pokoju. Moim zdaniem to najuczciwsza scena, jaką można było nakręcić w filmie o tym, co cenniejsze od łupu.

Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York.
Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York. Materiały prasowe: Sony Pictures Classics

Dwa języki przestępczości

Segan buduje zderzenie epok także w słowach i tu jego ambicja rozmija się z efektem. Starsi przestępcy mówią staroświeckim, gatunkowym słownictwem Młody gangster mówi zupełnie inaczej, a reżyser przyznaje, że skleił jego język z irytujących zwrotów zasłyszanych w internecie, m.in. wokół idei planowanego postarzania produktów. Chciał, żeby czarny charakter drażnił.

Rozumiem zamiar, ale nie przekonuje mnie on jako metoda. Postarzanie produktów to dobry klucz do filmu o człowieku, którego miasto uznało za przestarzałego. Jeśli jednak nowy świat przemawia wyłącznie zbiorem wkurzających fraz, film rozgrywa spór między analogiem a cyfrą na fałszywym boisku. Stary złodziej dostaje godność rzemiosła, młody tylko styl, który ma irytować. Taka asymetria wygodnie potwierdza nostalgię, zamiast ją wystawić na próbę. A Segan sam mówi o swoim filmie jako o osobistym badaniu różnicy między analogowym a cyfrowym. Badanie wymaga przeciwnika z krwi i kości.

Ciekawiej wypada drugi język filmu, czyli jidysz. Używają go również postaci niebędące Żydami, jak te grane przez Giancarla Esposito i Lori Tan Chinn. Dla Segana to po prostu język ulicy, którego trochę zna każdy nowojorczyk, tak jak trochę hiszpańskiego. Najładniej widać to w wymianie Harry'ego z sąsiadką zza korytarza. Nazywa ją mensch, bo dogląda jego żony, a ona odpowiada, że jest po prostu człowiekiem. To ukłon w stronę Garsoniery Billy'ego Wildera i jednocześnie najkrótsze streszczenie etyki tego filmu. Przyzwoitość nie jest tu cnotą jednej wspólnoty, tylko obyczajem sąsiedztwa.

Obok Turturro, Esposito i Chinn grają Steve Buscemi, Tatiana Maslany, Will Price i Victoria Moroles. Muzykę napisał Gary Lionelli, którego Segan wybrał po inspirowanej funkiem i jazzem lat 70. ścieżce do dokumentu o Gordonie Parksie. Lista inspiracji reżysera, od Rozpaczliwie poszukując Susan i Dzikiej namiętności po Przyjaciół Eddiego Coyle'a i Across 110th Street, pokazuje kierunek, w którym zmierza. Chodzi głównie o nowojorskie kino uciekinierów i drobnych przestępców, robione bez wielkich budżetów, w prawdziwych miejscach.

Tych miejsc Segan nie udaje. Kręcił w Bronksie niedaleko Arthur Avenue, gdzie wychował się jego dziadek, w Queens, na Brooklynie przy Prospect Park South i Ocean Avenue, na Staten Island z widokiem na miasto spod mostu Verrazano. W metrze i na ulicach pracował bez zamykania przestrzeni, gdy jeszcze obowiązywały karty MetroCard. Ten szczegół nabiera dziś drugiego sensu, bo film o znikających przedmiotach sam zarejestrował przedmiot, którego już nie ma. Przy tym wszystkim w fabule jest też iskra ciągłości. Harry uczy młodszego chłopaka dawnych metod kradzieży kieszonkowej, więc rzemiosło, choć w odwrocie, ma jeszcze komu przekazać.

Ocena DYGOTU: 74

Wystawiam 74, bo widzę tu film, który dokładnie wie, czego chce, i w swoich najlepszych decyzjach dochodzi do celu. Segan chciał pokazać przestępcę, który po życiu spędzonym na złych wyborach postanawia postąpić słusznie, i zbudował dla niego świat z prawdziwych adresów, zamalowanych mezuz i gotówki w kieszeni. Turturro dostał rolę skrojoną pod swoją nowojorskość, a taniec dla Rosie, nakręcony jednym ujęciem z prywatnego impulsu aktora, broni się jako czysta forma kina.

Do wyższej oceny brakuje mi uczciwości wobec drugiej strony sporu. Film o zderzeniu analogu z cyfrą powinien dać cyfrze twarz, a nie zestaw drażniących zwrotów. Retrospekcje odsłaniające przewagę Harry'ego są z kolei narzędziem, które zawsze grozi zamianą portretu w sztuczkę. Mimo to The Only Living Pickpocket in New York, od 30 października grany w kinach w całych Stanach, to jeden z tych rzadkich dziś kryminałów, w których wygraną bohatera jest wieczór z żoną w jego mieszkaniu.

Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York.
Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York. Materiały prasowe: Sony Pictures Classics
Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York.
Kadr z filmu The Only Living Pickpocket in New York. Materiały prasowe: Sony Pictures Classics
Następny tekstTarantino napisał, Fincher nakręcił. Cliff Booth wraca do kin przez cudze ręce„Dalsze perypetie Cliffa Bootha” to film, którego autor scenariusza nie chciał reżyserować, a reżyser, według doniesień, pokłócił się o niego z Netfliksem. 25 listopada trafi na dwa tygodnie do kin IMAX, także w Polsce.

Czytaj też

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora