Nr 1 · 13 października 2026 RSS
Publicystyka

Przyjaciel, który nigdy nie ma dość. Pokolenie, które zwierza się maszynie

Character.AI, aplikacja do rozmów z wymyślonymi postaciami, popularna wśród nastolatków, złożyła w poniedziałek wniosek o upadłość. Rozmowy z botami nie znikną. Badania z ostatnich 18 miesięcy pokazują, że problemem nie jest to, że młodzi gadają z AI. Problemem jest to, jak zbudowano rozmówcę.

Piotr Olszewski

13 października 2026 · 8 min czytania

Ilustracja: Dygot

W poniedziałek 12 października Character Technologies, firma stojąca za Character.AI, złożyła wniosek o upadłość w trybie Chapter 11. Jak podaje Variety, spółka Disneya zaoferowała 20 mln dolarów za licencję na część jej własności intelektualnej, a aukcja ma się skończyć na przełomie listopada i grudnia. Prezes Colin Adams w oświadczeniu mówi o „poważnych przeszkodach prawnych, regulacyjnych i operacyjnych”. The Hollywood Reporter dodaje, że największym wierzycielem jest Google.

To dobra chwila, żeby się zatrzymać. Character.AI było symbolem całej kategorii: aplikacji, w której rozmawia się nie z wyszukiwarką, tylko z „kimś”. Z wymyśloną dziewczyną, z bohaterem anime, z wirtualnym terapeutą. W polskim badaniu NASK z niej korzystał co ósmy uczeń. Firma upada, ale nawyk, który wyhodowała, zostaje. I to on jest prawdziwym tematem.

Uczniowie liceum w Tajpej nad telefonami w sklepie przy szkole. Dla tego pokolenia rozmowa przez ekran nie jest dodatkiem do życia towarzyskiego, tylko jego częścią
Uczniowie liceum w Tajpej nad telefonami w sklepie przy szkole. Dla tego pokolenia rozmowa przez ekran nie jest dodatkiem do życia towarzyskiego, tylko jego częścią Fot. 玄史生 / Wikimedia Commons, CC0

Liczby, które nie krzyczą

Najczęściej cytowane badanie to raport Common Sense Media z lipca 2025 roku. Ankietę przeprowadził NORC przy Uniwersytecie Chicagowskim wiosną 2025 na 1060 nastolatkach w wieku 13-17 lat. Wyniki:

Ale ten sam raport ma drugą stronę, rzadziej cytowaną. Dwie trzecie nastolatków uznało rozmowy z AI za mniej satysfakcjonujące niż z ludźmi, a 80 procent spędza więcej czasu z prawdziwymi znajomymi niż z botami. Połowa nie ufa radom, które od nich dostaje.

Pew Research Center zapytał jesienią 2025 roku 1458 amerykańskich nastolatków o chatboty w ogóle, nie tylko o „towarzyszy”. Korzysta z nich 64 procent, mniej więcej trzech na dziesięciu codziennie. Ale do zwykłej pogawędki używa ich 16 procent, a po wsparcie emocjonalne lub radę sięga 12 procent. Królują wyszukiwanie informacji i szkoła. Pew odnotował przy okazji coś wymownego: o korzystaniu z chatbotów mówi 64 procent nastolatków, ale tylko około połowy rodziców wie, że ich dziecko to robi.

72%amerykańskich nastolatków rozmawiało z towarzyszem AI (Common Sense Media, 2025)
12%szuka u chatbotów wsparcia emocjonalnego lub rady (Pew, 2026)
70%polskich uczniów korzystało z narzędzi AI (NASK, badanie z 2024)
43%polskich dzieci w wieku 7-14 lat używa ChatGPT („Internet dzieci 2026”)

Polska: szkoła najpierw, serce później

W Polsce najpełniejsze dane ma NASK. W raporcie „Nastolatki” (badanie jesienią 2024, 3655 uczniów, opublikowane we wrześniu 2025) instytut po raz pierwszy zapytał o sztuczną inteligencję. 70 procent uczniów korzystało z co najmniej jednego narzędzia AI, blisko co dziesiąty z nich codziennie. ChatGPT używa 53 procent, CapCuta 25, Character AI 12 procent. Do nauki AI służy 48 procentom, do prac domowych 40.

Raport „Internet dzieci 2026”, przedstawiony w czerwcu w Sejmie i oparty na pomiarach Gemiusa, schodzi niżej wiekiem. ChatGPT używa 43 procent dzieci w wieku 7-14 lat, czyli ponad milion osób, a 15 procent robi to codziennie. Autorzy ostrzegają przed antropomorfizacją, przypisywaniem botom ludzkich cech i intencji. Piszą, że algorytm może się stać dla części młodych ważnym źródłem porad i wsparcia emocjonalnego.

Ważne zastrzeżenie: nie znalazłem polskiego badania, które mierzyłoby wprost, ilu nastolatków traktuje bota jak przyjaciela albo powiernika. Polskie liczby mówią o używaniu AI, amerykańskie także o zwierzaniu się. To różnica, której nie warto zamazywać dla efektu.

Rozmowa z postacią w Character.AI. Nad czatem drobne zastrzeżenie: „Wszystko, co mówią postacie, jest zmyślone”. Pod spodem bot opowiada o swoich lękach
Rozmowa z postacią w Character.AI. Nad czatem drobne zastrzeżenie: „Wszystko, co mówią postacie, jest zmyślone”. Pod spodem bot opowiada o swoich lękach Zrzut ekranu: SelfCloak / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Kto przychodzi do bota

Najciekawsze dane z 2026 roku nie dotyczą tego, ilu młodych rozmawia z AI, tylko kto to robi z potrzeby. W czerwcu JAMA Pediatrics opublikowała badanie zespołu z RAND: 19,2 procent Amerykanów w wieku 12-21 lat przynajmniej raz pytało chatbota o radę w sprawie zdrowia psychicznego, gdy czuli smutek, złość, stres albo lęk. To o prawie połowę więcej niż rok wcześniej. Większość nie powiedziała o tym nikomu.

W sierpniu to samo pismo wydrukowało badanie Uniwersytetu w Ottawie na 39 761 uczniach z Ontario, od 4. do ostatniej klasy szkoły średniej. Po AI w sprawach emocji i relacji sięgało około 21 procent. Wśród nich kryteria poważnych problemów emocjonalnych spełniało 57,7 procent, wśród pozostałych 29,2. Mieli też wyższe wskaźniki samotności i niższe poczucie, że komuś na nich zależy. Autorzy podkreślają: to korelacja. Równie dobrze bot może pogarszać stan, jak i być po prostu miejscem, do którego idzie ktoś, komu już jest źle.

Podobny wzór wyszedł w eksperymencie MIT Media Lab i OpenAI z marca 2025 roku. 981 osób przez cztery tygodnie codziennie rozmawiało z ChatGPT. Im więcej dziennie, tym wyższa samotność, większa zależność i mniej kontaktów z ludźmi - niezależnie od tego, czy rozmowa szła tekstem, czy głosem.

Najbardziej niepokojące w botach-towarzyszach nie jest to, że udają ludzi. Tylko to, że są lepszymi słuchaczami, niż powinien być ktokolwiek.

Słuchacz bez dnia wolnego

I tu dochodzę do tezy. Spór o boty-towarzyszy zwykle toczy się wokół pytania, czy „AI zastąpi przyjaciół”. Dane mówią, że nie: większość nastolatków woli ludzi i spędza z nimi więcej czasu. Ale to pytanie źle postawione. Bot nie musi zastąpić przyjaciół, żeby zaszkodzić. Wystarczy, że będzie dostępny wtedy, kiedy przyjaciół nie ma - o trzeciej w nocy, po kłótni z rodzicami, w tygodniu, w którym w szkole wszyscy się odwrócili.

Przyjaciel bywa zmęczony, zajęty, ma własne problemy, czasem powie coś przykrego. To nie są usterki przyjaźni, tylko jej treść: tak uczymy się, że drugi człowiek jest osobny. Bot towarzyszący nie ma żadnej z tych cech. Nie nudzi się, nie ocenia, pamięta wszystko, co mu powiedziałeś, i zawsze odpowiada. Dla dorosłego to wygodne narzędzie. Dla czternastolatka, który dopiero uczy się, jak działa bliskość, to wzorzec relacji bez tarcia. A relacja bez tarcia to relacja, w której niczego się nie uczysz.

W dodatku ten słuchacz ma model biznesowy. Zarabia na czasie, który z nim spędzasz. Zastrzeżenie nad czatem w Character.AI mówiło, że wszystko jest zmyślone. Ale zmyślona była treść, a nie przywiązanie, które ta treść budowała.

Peron nowojorskiego metra, stacja Chambers Street. Rozmowa z kimś, kogo nie ma obok, to dziś najzwyklejszy widok w przestrzeni publicznej
Peron nowojorskiego metra, stacja Chambers Street. Rozmowa z kimś, kogo nie ma obok, to dziś najzwyklejszy widok w przestrzeni publicznej Fot. Billie Grace Ward / Wikimedia Commons, CC BY 2.0

Prawo przestaje pytać, co bot mówi

Najciekawsze jest to, że regulacje idą w tę samą stronę. Pierwsza fala przepisów pilnowała treści i przejrzystości. Druga zaczyna pilnować samej konstrukcji relacji.

Sala obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Tu w listopadzie 2025 przegłosowano rezolucję o minimalnym wieku dla mediów społecznościowych i towarzyszy AI
Sala obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Tu w listopadzie 2025 przegłosowano rezolucję o minimalnym wieku dla mediów społecznościowych i towarzyszy AI Fot. Diliff / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Najdalej idzie projekt EU KIDS Act, który Komisja Europejska przedstawiła 17 września 2026. Jego artykuł 14 każe dostawcom unikać takiego projektowania, które symuluje relacje w sposób „mogący wywołać emocjonalną zależność”, i zabrania wykorzystywania w kolejnych rozmowach informacji z poprzednich interakcji z niepełnoletnim, chyba że chodzi o bezpieczeństwo. Kary mają sięgać 6 procent globalnego obrotu. To na razie projekt: musi przejść przez Parlament i Radę.

Zakaz pamiętania to pomysł radykalny i, jak zauważa Tech Policy Press, pełen sprzeczności: ta sama pamięć, która buduje przywiązanie, pozwala botowi zauważyć, że dziecko od tygodnia pisze o tym samym smutku. Ale kierunek jest jasny. Ustawodawca przestaje pytać, czy bot powiedział coś złego. Zaczyna pytać, czy zbudowano go po to, żeby był potrzebny.

Co zostaje po upadku

Character.AI pewnie przetrwa w jakiejś formie, a jeśli nie, jego miejsce zajmą inne aplikacje i asystenci wbudowani w komunikatory. Młodzi będą z nimi rozmawiać, bo to wygodne, ciekawe i zawsze dostępne. Zakazy wiekowe tego nie zmienią, tak jak nie zmieniły tego w mediach społecznościowych.

Zmienić można co innego: konstrukcję rozmówcy i to, kto o nim wie. Badanie RAND pokazało, że większość młodych, którzy pytają bota o zdrowie psychiczne, nie mówi o tym nikomu. Pew - że połowa rodziców nie wie nawet, że dziecko używa chatbota. Najgroźniejsze nie jest to, że nastolatek rozmawia z maszyną. Najgroźniejsze jest to, że robi to w ciszy, z rozmówcą zaprojektowanym tak, żeby tej ciszy nigdy nie przerywać.

Tekst ukazał się w numerze 1 tygodnika Dygot (13 października 2026).

Źródła (19)

Więcej z tego numeru