Wtorek, 20 października 2026 RSS
Tenis

Bandaż na udzie, rachunek w tabeli. Świątek kończy wyścig na ławce rezerwowych

Przerwa medyczna przy 5:6, łzy, dwa paracetamole podsunięte z trybun i spór na X o to, kto miał przerwać mecz. Po półfinale w Wuhanie Iga Świątek wycofała się z Ningbo i straciła realną szansę na WTA Finals. Pierwszy raz od debiutu w 2021 roku zabraknie jej w najlepszej ósemce.

Piotr Olszewski

20 października 2026 · 6 min czytania

Świątek na korcie Philippe-Chatrier podczas Roland Garros 2026. W Wuhanie doszła do półfinału bez straty seta, ale od początku turnieju grała z bólem mięśnia czworogłowego · Źródło: Like tears in rain / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Przy stanie 5:6 w pierwszym secie Iga Świątek usiadła na ławce i poprosiła o fizjoterapeutkę. Kilka minut wcześniej prowadziła z Mają Chwalińską 5:3 i miała dwie piłki setowe. Wróciła na kort z opatrunkiem na lewym udzie, ze łzami w oczach. Z trybuny, wyraźnie słyszalny w transmisji Canal+ Sport, dobiegał głos trenera przygotowania fizycznego Macieja Ryszczuka:

„Możesz wziąć jeszcze dwa paracetamole, jak chcesz. Spróbuj ze trzy razy, uderzaj z pierwszej piłki, a jak nie, to kończ, nie ma sensu".

Świątek dostała za to ostrzeżenie za coaching. Seta przegrała 5:7, drugiego 1:6. Półfinał turnieju WTA 1000 w Wuhanie rozegrano w sobotę 17 października. Chwalińska dzień później wygrała cały turniej - to jej historia i opisuję ją w osobnym tekście. Ten tekst jest o tej, która przegrała, i o tym, co ta porażka zamknęła.

Świątek na korcie Philippe-Chatrier podczas Roland Garros 2026. W Wuhanie doszła do półfinału bez straty seta, ale od początku turnieju grała z bólem mięśnia czworogłowego
Świątek na korcie Philippe-Chatrier podczas Roland Garros 2026. W Wuhanie doszła do półfinału bez straty seta, ale od początku turnieju grała z bólem mięśnia czworogłowego Źródło: Like tears in rain / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Ból, który był od początku

Do półfinału Świątek doszła bez straty seta. Pokonała Magdalenę Fręch 6:2, 6:1, Ashlyn Krueger 6:1, 6:4 i w ćwierćfinale Ann Li 6:4, 6:1. Z boku wyglądało to na powrót do formy. Po meczu z Chwalińską okazało się, że od początku był to tenis z zaciśniętymi zębami.

Dlaczego nie skreczowała, skoro w drugim secie ledwo się poruszała, skracała wymiany i oddawała gemy jeden po drugim? Odpowiedź była prosta i bardzo w jej stylu. Według Eurosportu powiedziała, że wiedziała, iż wygrać będzie trudno, ale „chciała, by Maja zwyciężyła w normalny sposób". Krecz w polsko-polskim półfinale WTA 1000 odebrałby rywalce pełny smak największego zwycięstwa w karierze.

Maja Chwalińska przed meczem kwalifikacji Transylvania Open w Klużu. W Wuhanie po raz pierwszy doszła do finału turnieju WTA 1000 i awansowała w rankingu z 22. na 11. miejsce
Maja Chwalińska przed meczem kwalifikacji Transylvania Open w Klużu. W Wuhanie po raz pierwszy doszła do finału turnieju WTA 1000 i awansowała w rankingu z 22. na 11. miejsce Źródło: Nuță Lucian / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0

Spór o przerwę, której nie było

Kontrowersja nie dotyczyła jednak samej Świątek, tylko jej boksu. Nagranie słów Ryszczuka szybko rozeszło się w sieci, a część kibiców odczytała je jako namawianie do gry na środkach przeciwbólowych. Jeden z wpisów na X pytał go wprost, dlaczego „forsuje" zawodniczkę. Ryszczuk odpowiedział ostro:

„Przestań proszę opowiadać głupoty, trzy razy mówiłem, żeby przerwała mecz, bo szkoda zdrowia. Sama podjęła decyzję o dalszej grze, a jak podjęła taką, to wspieram, jak mogę".

Kiedy autor pytania wyjaśnił, że źle odczytał to, co zobaczyła w transmisji, dodał: „To proszę o mniej interpretacji tego typu, bo są często krzywdzące". Dzień później, jak opisywał Sportowe Fakty WP, tłumaczył się jeszcze z tego, że w trakcie meczu korzystał z telefonu. Wyliczył, że najpierw konsultował się z lekarzem zespołu, potem sprawdzał statystyki z trenerem, a dopiero w przerwie odpisał na wpis o sobie.

Gdy złożyć te kawałki razem, obraz jest mniej dramatyczny, niż sugerowały pierwsze reakcje. Fizjoterapeuta mówi zawodniczce, żeby spróbowała kilku piłek i kończyła, jeśli nie da rady. Zawodniczka decyduje, że dogra mecz. Wszyscy w obozie Świątek mówią to samo: decyzja należała do niej. Spór dotyczył więc głównie tego, ile wolno wyczytać z kilku zdań wyłapanych przez mikrofon przy korcie.

Chwalińska z kolei zdradziła, co usłyszała od przyjaciółki przy siatce. Świątek miała jej powiedzieć żartem: „Wiesz, jeśli się nie zakwalifikuję, to cię zabiję". Żart okazał się proroczy.

Iga Świątek przed treningiem na US Open. Jej sztab po Wuhanie mówił jednym głosem: o dograniu półfinału zdecydowała sama zawodniczka
Iga Świątek przed treningiem na US Open. Jej sztab po Wuhanie mówił jednym głosem: o dograniu półfinału zdecydowała sama zawodniczka Źródło: Hameltion / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Ningbo, czyli koniec rachunków

We wtorek 20 października organizatorzy turnieju WTA 500 w Ningbo poinformowali, że Świątek, rozstawiona tam z numerem 2., wycofuje się z imprezy. W oświadczeniu napisała:

„Od kilku tygodni zmagam się z problemem dotyczącym lewego uda i uważam, że poświęcenie czasu na odpoczynek oraz regenerację jest w tej sytuacji słuszną decyzją".

Jej miejsce w drabince zajęła Rosjanka Anastazja Zacharowa, szczęśliwa przegrana z eliminacji. Z Ningbo wycofała się też Chwalińska - RMF24 podawało jako powód zmęczenie, Rzeczpospolita uraz odniesiony w Wuhanie.

Dla Świątek ta decyzja oznaczała w praktyce koniec walki o WTA Finals. Tydzień temu w DYGOT-cie liczyłem, że przed Wuhanem traciła do siódmego miejsca w wyścigu 816 punktów. Półfinał zmniejszył stratę, ale nie wystarczył.

4189punkty Świątek w wyścigu do WTA Finals po Wuhanie
4735punkty Karoliny Muchovej, siódmej w wyścigu i zajmującej ostatnie wolne miejsce premiowane awansem
546różnica, której nie da się już odrobić
42-16bilans meczów Świątek w sezonie 2026

Rachunek jest bezlitosny. Muchová nie gra ani w Ningbo, ani w Tokio, więc jej dorobek już się nie zmieni. Ale Świątek, nawet gdyby pojechała do Tokio i wygrała tam turniej, dopisałaby najwyżej 500 punktów. Różnica wynosi 546 punktów, więc to wciąż o 46 za mało.

Poz. w wyścigu Zawodniczka Pkt
7 Karolina Muchová 4735
8 Linda Noskova 4354
9 Iga Świątek 4189
10 Marta Kostiuk 3920

Tabela wymaga jednego wyjaśnienia. Noskova ma mniej punktów niż Muchová, ale jest już pewna startu jako tegoroczna mistrzyni Wimbledonu - w finale pokonała właśnie Muchovą. Dlatego ostatnie wolne miejsce przypada Muchovej, a nie ósmej w wyścigu zawodniczce. Teoretycznie Muchovą może jeszcze wyprzedzić tylko Kostiuk, i to pod warunkiem, że wygra oba turnieje WTA 500, w Ningbo i w Tokio.

Karolina Muchová na US Open 2026. Czeszka nie zagra już w tym roku przed WTA Finals, ale jej 4735 punktów wystarczy, żeby zostawić Świątek za kreską
Karolina Muchová na US Open 2026. Czeszka nie zagra już w tym roku przed WTA Finals, ale jej 4735 punktów wystarczy, żeby zostawić Świątek za kreską Źródło: Oleg Yunakov / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Ranking trzyma, wyścig nie

Paradoks polega na tym, że w klasycznym rankingu WTA, który liczy wyniki z ostatnich 52 tygodni, Świątek wcale nie spada. W zestawieniu z 19 października utrzymała 9. miejsce z dorobkiem 4389 punktów. Przed nią są Jelena Rybakina (9196), Aryna Sabalenka (7550), Mirra Andriejewa (6306), Jessica Pegula (6235), Coco Gauff (5974), Elina Switolina (5229), Karolina Muchová (4833) i Linda Noskova (4678). Za nią Marta Kostiuk (3920) i Chwalińska, nowa numer 11 z 3031 punktami - według Polsat Sport trzecia najwyżej notowana Polka w historii, po Świątek i Agnieszce Radwańskiej.

Wyścig do WTA Finals liczy jednak tylko 2026 rok, a ten był dla Świątek najsłabszy od dawna. Wygrała jeden turniej, w Toronto, i ani razu nie doszła do półfinału Wielkiego Szlema.

Co dalej

Kalendarz na najbliższe tygodnie wygląda tak:

Gra w Tokio przestała mieć sens punktowy. Skoro awans jest poza zasięgiem, ryzyko pogłębienia urazu uda waży więcej niż 500 punktów do rankingu. W listopadzie w Kalifornii zabraknie Świątek w gronie ośmiu najlepszych pierwszy raz od jej debiutu w WTA Finals w 2021 roku.

Przed Wuhanem brakowało jej 816 punktów. Po Wuhanie 546. Zabrakło już nie formy, tylko zdrowia i kalendarza.

Jest w tym coś symbolicznego. Najlepszy tydzień jej jesieni skończył się w meczu, którego nie chciała oddać walkowerem, bo po drugiej stronie stała przyjaciółka z czasów juniorskich. Sezon, w którym Świątek najczęściej przegrywała mecze na styku, zamknął się porażką, w której o wyniku nie zdecydował tenis, tylko mięsień czworogłowy. I decyzją, żeby mimo to grać do końca.

Źródła (18)

Czytaj też