Latem 2016 roku Andrzej Wajda przyjechał do dworku w Głuchach pod Wyszkowem, w którym od lat mieszkała jego córka. Był już chory. Rozmawiali o tym, jak Karolina ułożyła sobie życie: bez planu filmowego, bez sceny i bez nazwiska noszonego jak przepustka. Dziesięć lat później, w studiu „Pytania na śniadanie”, powtórzyła, co wtedy usłyszała: „Powiedział, że się cieszy, że jemu się podoba, że dobrze wybrałam, wybrałam prawdziwe życie”.
Te słowa mają szczególny ciężar, bo wypowiedział je człowiek, który przez kilkadziesiąt lat zawodowo wymyślał światy. Wajda zmarł 9 października 2016 roku w wieku 90 lat, a rozmowa w Głuchach była jednym z ich ostatnich spotkań. Odbyła się kilka tygodni, może kilka miesięcy przed jego śmiercią. W pamięci córki dokładna data okazała się mniej ważna niż to, co ojciec wtedy powiedział.
Dziecko dwojga legend
Karolina Wajda urodziła się w 1967 roku jako jedyna córka reżysera i Beaty Tyszkiewicz, wtedy jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina. Małżeństwo nie przetrwało długo. Rodzice rozstali się rok po jej narodzinach, a w 1969 roku sfinalizowali rozwód. Córka pozostała jednak blisko obojga.
W programie nie ukrywała, że praca zabierała im czas i że Tyszkiewicz i Wajda nie zawsze mogli być przy niej tak często, jak by chcieli. Mówi o tym bez pretensji. Liczyła się dla niej jakość tego czasu, nie jego ilość, i poczucie, że rodzice są obok, kiedy naprawdę ich potrzebuje. „Oni zawsze przy mnie byli, wspierali mnie, ale pozwolili mi przeżyć życie tak, jak chciałam” - mówiła.
W rodzinie, w której nazwisko otwierało każde drzwi do świata filmu, takie pozwolenie wcale nie było oczywiste. Karolina mogła pójść utartą ścieżką, a wybrała inną. Przyznaje, że rodzice nie zawsze rozumieli jej decyzje, choć nigdy nie próbowali podejmować ich za nią.
Konie zamiast planu filmowego
Miała 22 lata, kiedy przeniosła się na wieś i zajęła się hodowlą koni. Zamieszkała w Głuchach, w zabytkowym dworku, który Tyszkiewicz i Wajda kupili w 1966 roku, jeszcze przed jej narodzinami. Karolina mówi, że to ojciec podarował jej ten dom. Miejsce ma własną legendę, bo w tym dworku urodził się Cyprian Kamil Norwid. Pod jednym adresem spotykają się więc poeta, który za życia nie zaznał uznania, i córka reżysera, która uznania szukać nie chciała.
Ojciec przyjeżdżał do Głuch i nie zachowywał się jak gość. Karolina zapamiętała go jako człowieka bardzo precyzyjnego, skupionego na szczegółach, czyli takiego, jakim był na planie. Angażował się w to, czym akurat się zajmowała, i doradzał. Z tych wizyt zostały jej w pamięci m.in. chwile, gdy pomagał sadzić kasztanowce. Ten obraz wybitnego reżysera przy sadzonce mówi o nim więcej niż oficjalne portrety z festiwali.


Na tym tle jeszcze wyraźniej słychać to, co powiedział jej w ostatniej rozmowie. Najbardziej docenił jej niezależność. Pełniejsza wersja wypowiedzi Karoliny brzmi tak:
„To było dla mnie wzruszające, dlatego że powiedział, że się cieszy, że jemu się podoba, że dobrze wybrałam, wybrałam prawdziwe życie. Że wybrałam właściwie w dużej mierze życie niezależne, że nie jestem od nikogo zależna i stworzyłam swój czas”.
Wajda nie chwalił więc córki za sukces mierzony jego miarą, tylko za to, że nie zbudowała przyszłości na rodzinnej sławie. Mówiła, że był wtedy dla niej bardzo ciepły i miał dla niej dużo czasu, choć choroba już dawała o sobie znać. A czasu właśnie w dzieciństwie bywało mniej.
Po śmierci reżysera „prawdziwe życie” trafiło także na salę sądową. O testament Wajdy spierały się Karolina i jego czwarta żona, Krystyna Zachwatowicz. W 2018 roku sąd orzekł, że majątek trafi do wdowy. W telewizyjnej rozmowie ten wątek nie wrócił, bo córka mówiła o ojcu, nie o spadku.
„Szpileczka, ale taka, która nie boli”
Drugą bohaterką rozmowy była matka. Beata Tyszkiewicz ma dziś 88 lat. Kilka lat temu z powodów zdrowotnych wycofała się z życia publicznego. W 2017 roku przeszła zawał i nadal zmaga się z dolegliwościami kardiologicznymi. Mieszka sama w Warszawie, a Karolina dzieli czas między jej mieszkaniem a dworkiem w Głuchach i regularnie ją odwiedza.
O jej zdrowie zapytała w studiu Katarzyna Dowbor: „Zapytam cię o Beatę - mam ten zaszczyt być z twoją mamą po imieniu. Jak ona się czuje? W jakiej jest formie?”. Odpowiedź była krótka: „Dobrze się czuje, cały czas jest w swoim wspaniałym poczuciu humoru”.
Prowadząca dodała, że u Tyszkiewicz „na każdy temat jest zawsze szpileczka, ale taka inteligentna, cudowna”. Karolina doprecyzowała: „Tak i taka, która nie boli bardzo”. Kto pamięta aktorkę z jurorskiego stołu „Tańca z gwiazdami”, wie, o jaki rodzaj szpilki chodzi.
Dziś role się odwróciły i to córka opiekuje się matką. Mówi jednak o niej: „Jest cudowna, jest dla mnie ogromnym wsparciem”. O jej wieku wypowiadała się z czułą ironią. Tyszkiewicz czuje się dobrze, „na ile można się czuć, mając znaki nieskończoności w swoim wieku”. Najwięcej powiedziało jednak zdanie o urodzie, za którą aktorkę przez dekady podziwiano: „Nadal jest bardzo piękna i to piękno emanuje z niej. Mówi się, że twarzą można wszystko oszukać, moja mama uważa, że jednak nie, że na twarzy wszystko się rysuje”.
Oboje rodzice byli zawodowo związani z kamerą i z udawaniem, które w kinie jest rzemiosłem. Matka twierdzi, że twarzy oszukać się nie da. Ojciec pod koniec życia uznał, że prawdziwe było to, co córka zbudowała w Głuchach: konie, dworek Norwida i kasztanowce, które sadzili razem.
Wpis z pasa „W ruchu”, 6 listopada 2026. Na zdjęciu: Beata Tyszkiewicz.
Źródła (5)
- beata tyszkiewicz - Córka Andrzeja Wajdy po 10 latach ujawniła, co usłyszała od ojca - Google Trends PL, 5 listopada 2026
- Córka Tyszkiewicz niespodziewanie zabrała głos ws. ostatniego spotkania z ojcem. Padły ważne słowa - pomponik.pl
- Co się dzieje z Tyszkiewicz? Córka wyjawiła prawdę - gwiazdy.wp.pl
- Nowe wieści o Beacie Tyszkiewicz. Córka nie kryje wzruszenia: jest dla mnie ogromnym wsparciem - plejada.pl
- Zdjęcie - Fot. Cezary Piwowarski / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0



