Wtorek, 20 października 2026 RSS
Piłka nożna

Sześć goli dla kraju, zero dla Europy. Lech ma dwie twarze i w czwartek pokaże jedną z nich

Trzy dni po 0:4 z Bayerem Lech rozbił Koronę 6:1 i jest punkt za Górnikiem, z meczem zaległym w zanadrzu. W Europie wciąż ma zero punktów i bilans 0:8. W czwartek przyjeżdża Sunderland, w niedzielę czeka Legia.

Piotr Olszewski

20 października 2026 · 7 min czytania

Trybuny przy Bułgarskiej w mistrzowskim 2015 roku. W niedzielę na mecz z Koroną przyszło 37 407 widzów · Fot. Klapi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Po sześciu minutach było 2:0. Najpierw w 4. minucie trafił Patrik Walemark, chwilę później Pablo Rodriguez, i 37 407 ludzi na stadionie przy Bułgarskiej mogło przestać się zastanawiać, jak drużyna zareaguje na czwartkowe upokorzenie. Trzy dni wcześniej, na tym samym boisku, Bayer Leverkusen wbił Lechowi cztery gole w Lidze Europy. W niedzielę 18 października, w 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy, mistrz Polski oddał to wszystko Koronie Kielce, z nawiązką. Do przerwy 4:0, na koniec 6:1.

To najwyższe zwycięstwo Lecha nad Koroną w historii - wylicza KKSLECH.com. A według zestawienia na Wikipedii najwyższa wygrana gospodarzy w tym sezonie ligi.

Pablo po karze

Kolejność goli według Eurosportu i WP SportoweFakty:

Echo Dnia podaje minuty nieco inaczej (Rodriguez w 5., Ishak w 21. i 54.), wynik i strzelcy się zgadzają.

Bohater był jeden i miał coś do udowodnienia. Pablo Rodriguez kilka dni przed meczem z Bayerem złamał regulamin drużyny i trener Niels Frederiksen posadził go na ławce w Lidze Europy. W niedzielę Rodriguez strzelił dwa gole i dołożył asysty - Eurosport liczy dwie, Polsat Sport trzy. Frederiksen nie krył, że właśnie na to liczył: „Pablo jest bardzo ważnym i znakomitym zawodnikiem i jako szkoleniowiec mogłem sobie tylko wymarzyć taką reakcję” - mówił po meczu, cytowany przez Polsat Sport.

Trybuny przy Bułgarskiej w mistrzowskim 2015 roku. W niedzielę na mecz z Koroną przyszło 37 407 widzów
Trybuny przy Bułgarskiej w mistrzowskim 2015 roku. W niedzielę na mecz z Koroną przyszło 37 407 widzów Fot. Klapi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Mikael Ishak dołożył dwa gole. „Dobrze odpowiedzieliśmy po czwartkowym meczu. Cieszę się, że trafiłem do siatki i pomogłem drużynie” - powiedział oficjalnej stronie klubu.

Wynik, który kłamie trochę mniej, niż się wydaje

Ciekawostka dla tych, którzy lubią grzebać w liczbach. Według statystyk zebranych przez KKSLECH.com Korona oddała więcej strzałów niż Lech - 15 do 14 - i miała więcej rzutów rożnych, 7 do 5. Celnych strzałów Lech miał sześć, Korona pięć. Oczekiwane gole (xG) to 2,24 do 1,19. Innymi słowy: Lech z sześciu celnych strzałów zrobił sześć bramek. Taka skuteczność się nie powtarza co tydzień, ale w niedzielę wystarczyła, żeby mecz był rozstrzygnięty przed herbatą.

37 407widzów na meczu Lech - Korona
6 z 6celnych strzałów Lecha zamienionych na gole (statystyki KKSLECH.com)
27goli Lecha w 10 meczach ligi, najwięcej w Ekstraklasie
0:8bilans bramkowy Lecha w fazie ligowej Ligi Europy

Frederiksen tłumaczył reakcję zespołu wprost. „Myślę, że ta ich motywacja wzięła się też z pewnego rozdrażnienia. To nie był dla nas miły czwartek, nikt w końcu nie lubi przegrywać 0:4” - mówił Polsat Sportowi. Bramkarz Mateusz Lis i sam trener żałowali tylko straconego gola. Kłopot przyszedł z innej strony: Wojciech Mońka, kontuzjowany w meczu z Bayerem, wróci dopiero za trzy-cztery tygodnie. Lepsza wiadomość dotyczy Roberta Gumnego, który według trenera ma w przyszłym tygodniu dołączyć do treningów z drużyną.

Dla Korony to był wieczór do zapomnienia. Ondrej Lingr zszedł z boiska na noszach po zderzeniu z Radosławem Murawskim, jak relacjonuje Eurosport, a WP SportoweFakty piszą o urazie szczęki. Echo Dnia otwarcie stawia pytanie o przyszłość trenera Jacka Zielińskiego, który na konferencji prasowej nie przebierał w słowach.

Mikael Ishak podczas prezentacji drużyny Lecha w 2023 roku. W niedzielę strzelił Koronie dwa gole
Mikael Ishak podczas prezentacji drużyny Lecha w 2023 roku. W niedzielę strzelił Koronie dwa gole Fot. Klapi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Seria, której nie widać z Europy

Ligowy bilans Lecha w tym sezonie to 8 zwycięstw, remis i porażka. Sezon zaczął się od 0:0 z Cracovią, potem przyszło pięć wygranych z rzędu - z Wieczystą, Piastem, Widzewem, Jagiellonią i Rakowem. Tę serię 12 września przerwał Górnik Zabrze (2:1 w Zabrzu), i od tamtej pory Lech znowu wygrywa: 5:1 z Radomiakiem, 4:1 ze Śląskiem we Wrocławiu i teraz 6:1 z Koroną. Trzy mecze, 15 goli strzelonych, trzy stracone.

Jest też seria domowa. Według wyliczeń przytaczanych po meczu przez poznańskie media Lech nie przegrał w lidze przy Bułgarskiej od 13 spotkań (9 zwycięstw, 4 remisy).

Problem w tym, że ta sama drużyna w Europie wygląda jak ktoś inny. Lech odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus po rzutach karnych (5:5 w dwumeczu), potem przeszedł KI Klaksvik i FC Thun, ale w fazie ligowej Ligi Europy zebrał dwa razy po 0:4: najpierw 17 września z Crystal Palace w Londynie, potem 15 października z Bayerem w Poznaniu. Zero punktów, zero goli, ostatnie, 36. miejsce w tabeli według zestawienia na Wikipedii.

Tabela po weekendzie

  1. kolejka nie przyniosła zmiany lidera, ale stawka się ścisnęła. Górnik Zabrze zremisował w derbach Śląska z Piastem 1:1, Legia tak samo z Cracovią. Pełne wyniki według KKSLECH.com:
Drużyna Mecze Punkty
1. Górnik Zabrze 11 26
2. Lech Poznań 10 25
3. Legia Warszawa 11 23
4. Pogoń Szczecin 10 21
5. GKS Katowice 11 18
6. Wisła Kraków 11 18
7. Zagłębie Lubin 11 18
8. Piast Gliwice 11 17
9. Korona Kielce 11 15
17. Śląsk Wrocław 11 6
18. Raków Częstochowa 11 6

Dwie rzeczy rzucają się w oczy. Lech ma mecz mniej i najlepszy atak ligi (27 goli), więc realnie to on jest dziś faworytem do pierwszego miejsca. A na samym dnie tabeli siedzi Raków Częstochowa - z sześcioma punktami, mimo piątkowego zwycięstwa z Wieczystą. Legia jako jedyna drużyna w lidze nie przegrała jeszcze meczu (6 zwycięstw, 5 remisów), za to Jagiellonia przegrała czwarty ligowy mecz z rzędu i jest 13.

Najbliższy test przyjdzie szybko: w niedzielę 25 października o 17:30 Legia podejmuje Lecha w Warszawie. Niepokonana drużyna przeciw najlepiej strzelającej - lepszego scenariusza na koniec października liga nie mogła sobie napisać. Korona w sobotę 24 października o 14:45 gra u siebie z GKS Katowice i będzie się próbowała pozbierać.

Szaliki kibiców Lecha. W czwartek przy Bułgarskiej Liga Europy, w niedzielę wyjazd na Łazienkowską
Szaliki kibiców Lecha. W czwartek przy Bułgarskiej Liga Europy, w niedzielę wyjazd na Łazienkowską Fot. Roger Gor / Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Puchary: tylko dwa kluby, jeden wieczór

Kto liczył na polski tydzień w Europie, będzie musiał się zadowolić jednym czwartkiem. W fazach ligowych europejskich pucharów zostały tylko dwa polskie kluby, oba w Lidze Europy - potwierdza Polsat Sport. Reszta odpadła latem:

W Lidze Mistrzów i Lidze Konferencji polskich drużyn więc nie ma. Program na ten tydzień jest krótki - 3. kolejka Ligi Europy, czwartek 22 października:

Jagiellonia jest w zupełnie innym nastroju niż w lidze. Na start przegrała w Pireusie z Olympiakosem 1:2, choć prowadziła po golu Kajetana Szmyta, ale 15 października pokonała u siebie Ararat-Armenię 3:1 i z trzema punktami była po dwóch kolejkach na 17. miejscu. Lech potrzebuje czegokolwiek: pierwszego gola, pierwszego punktu, dowodu, że 6:1 z Koroną nie było tylko wentylem dla frustracji. Potem Lechowi zostanie pięć meczów: Benfica na wyjeździe 5 listopada, Union Saint-Gilloise, Ferencváros, Torreense i OFI Kreta.

Lech w lidze strzela jak nikt. W Europie jeszcze nie strzelił nikomu.

Kalendarz jest bezlitosny: czwartek Sunderland, niedziela Legia, środa 28 października Puchar Polski w Tarnobrzegu z Siarką. Trzy mecze w siedem dni, bez Mońki w obronie. Jeśli Frederiksen chce, żeby jego drużyna przestała mieć dwie twarze, najlepszy moment jest teraz.

Źródła (14)

Czytaj też