Wtorek, 20 października 2026 RSS
Kino

Waititi wkłada „Gwiezdne wojny” do lodu. Sześć lat i ani jednego klapsa na planie

Taika Waititi przyznał, że jego film ze świata „Gwiezdnych wojen”, ogłoszony w 2020 roku, został odłożony na półkę. Bez obsady, bez daty, bez fabuły. Lucasfilm tymczasem przestawia cały plan kinowy po słabym wyniku „Mandaloriana i Grogu”.

Piotr Olszewski

20 października 2026 · 6 min czytania

Taika Waititi na San Diego Comic-Conie w 2019 roku, kiedy jego przygoda z „Gwiezdnymi wojnami” dopiero się rozkręcała · Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Zwykle złe wieści z Hollywood przychodzą w komunikacie, wygładzone przez dział prasowy. Tym razem wyszło inaczej. Taika Waititi promował swój nowy film, dziennikarz serwisu Inverse zapytał go o „Gwiezdne wojny”, a reżyser - zanim publicystka zdążyła zareagować - powiedział wszystko sam.

„Przykro mi to mówić, ale odłożymy go na lód i pracujemy razem nad czymś innym” - przyznał, mając na myśli siebie i scenarzystę Tony'ego McNamarę. Gdy dopytał publicystkę, ile jeszcze może zdradzić, usłyszał, że niewiele. I dodał: „Jest bardzo zlodowaciały. Mam jakieś cztery inne filmy, które próbuję zrobić”. Na koniec zostawił uchylone drzwi: „Epoki lodowcowe się kończą. Kto wie?”.

Rozmowa trafiła do sieci 18-19 października 2026 roku, w niedzielę i poniedziałek, i od razu podchwyciły ją Variety, People, Empire i serwisy fanowskie. Lucasfilm się do sprawy nie odniósł.

Taika Waititi na San Diego Comic-Conie w 2019 roku, kiedy jego przygoda z „Gwiezdnymi wojnami” dopiero się rozkręcała
Taika Waititi na San Diego Comic-Conie w 2019 roku, kiedy jego przygoda z „Gwiezdnymi wojnami” dopiero się rozkręcała Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Sześć lat w hiperprzestrzeni

Waititi był w tej galaktyce, zanim dostał własny film. W 2019 roku wyreżyserował finał pierwszego sezonu „The Mandalorian” i podłożył głos droidowi IG-11 - za tę rolę dostał nominację do Emmy. W lutym 2020 roku dostał Oscara za scenariusz „Jojo Rabbit” - jako pierwszy Maorys nagrodzony w kategorii scenariuszowej. Lucasfilm miał więc w ręku reżysera w szczycie formy i z dowodem, że czuje „Gwiezdne wojny”.

Oficjalne ogłoszenie przyszło 4 maja 2020 roku, w nieformalne święto fanów serii. Dalej wszystko już tylko się przesuwało:

Po sześciu latach od ogłoszenia nie ma fabuły, obsady ani daty premiery. Jest za to kilka zdań, które Waititi rzucał po drodze.

Więcej frajdy, mniej sagi

Ciekawsze od samego odłożenia jest to, co reżyser chciał w tej galaktyce zrobić. Jak przypomina Variety, jeszcze w styczniu 2026 roku mówił, że próbuje „odzyskać trochę więcej zabawy z oryginalnych filmów”, bo to właśnie z nich je zapamiętał. „Stawka jest bardzo wysoka i dzieją się poważne rzeczy, ale w tych filmach jest też mnóstwo frajdy” - tłumaczył.

Chciał przy tym pracować na uboczu głównej sagi. W uniwersum dzieje się już tyle, że projekt musiałby być, jak mówił, „trochę inny i bardziej samodzielny”. Już w 2022 roku przytakiwał, że „Gwiezdne wojny” powinny ruszać na nowe terytoria, a nie produkować kolejne historie o pochodzeniu postaci.

Szturmowiec z transparentem „Równość dla niskich szturmowców” na Star Wars Celebration 2015. Poczucie humoru fanów serii to dokładnie ten ton, o którym mówił Waititi
Szturmowiec z transparentem „Równość dla niskich szturmowców” na Star Wars Celebration 2015. Poczucie humoru fanów serii to dokładnie ten ton, o którym mówił Waititi Fot. Brian from California Desert, United States / Wikimedia Commons, CC BY 2.0

Kathleen Kennedy jeszcze w tym roku mówiła, że ostatnia wersja, którą dostała od reżysera, była „przezabawna i świetna”, a sam film - jak przypomina Variety - „wciąż w pewnym sensie żywy”. „W pewnym sensie” brzmi dziś jak dobrze dobrane zastrzeżenie.

Zły moment na złe wieści

Wiadomość trafia na niełaskawy dla Waititiego czas. Jego nowy film „Klara i Słońce” - ekranizacja powieści Kazuo Ishiguro z Jenną Ortegą, Amy Adams, Steve'em Buscemim i Natashą Lyonne - miał światową premierę 15 października na festiwalu BFI w Londynie. Do kin w USA i Wielkiej Brytanii wchodzi 23 października, dystrybutorem jest Sony.

Pierwsze recenzje są złe:

W Rotten Tomatoes film ma - zależnie od dnia i źródła - od 20 do 25 procent pozytywnych recenzji przy kilkunastu tekstach, a w Metacritic 27 na 100.

Cosmic Book News wymienia cztery projekty, o których mówi Waititi: „Charlie i fabryka czekolady”, „We're Wolves” - kontynuację „Co robimy w ukryciu”, „The Incal” na podstawie komiksu Jodorowsky'ego i Mœbiusa oraz „Barn 8”.

Nowe kierownictwo, nowy plan

Film Waititiego nie jest jedyną ofiarą porządków w Lucasfilmie. W styczniu 2026 roku Kathleen Kennedy po blisko 14 latach oddała stery studia. Prezesem i szefem kreatywnym został Dave Filoni, wieloletni twórca animowanych i aktorskich seriali ze świata „Gwiezdnych wojen”. Stronę biznesową przejęła współprezeska Lynwen Brennan. Kennedy została producentką dwóch najbliższych filmów.

Kathleen Kennedy. Przez niemal 14 lat kierowała Lucasfilmem, w styczniu 2026 oddała stery studia
Kathleen Kennedy. Przez niemal 14 lat kierowała Lucasfilmem, w styczniu 2026 oddała stery studia Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Pierwszy z nich, „Mandalorian i Grogu”, wszedł do kin 22 maja 2026 roku. Według Box Office Mojo zarobił na świecie 345,6 mln dolarów, z czego 177,7 mln w USA. Przy budżecie szacowanym przez Wikipedię na 165 mln dolarów branża uznała to za porażkę. To prawdopodobnie najsłabszy nominalnie kasowy wynik wśród aktorskich filmów kinowych serii.

6 latod ogłoszenia filmu Waititiego (4 maja 2020) do odłożenia go na półkę
345,6 mln USDświatowe wpływy „Mandaloriana i Grogu” według Box Office Mojo
28.05.2027premiera „Star Wars: Starfighter”, jedynego filmu z datą w kalendarzu

Co więc zostało w planie kinowym Lucasfilmu?

Dave Filoni, od stycznia 2026 prezes i szef kreatywny Lucasfilmu. Jego własny film kinowy też trafił na boczny tor
Dave Filoni, od stycznia 2026 prezes i szef kreatywny Lucasfilmu. Jego własny film kinowy też trafił na boczny tor Fot. RadioFan / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Lodówka pełna galaktyk

Z tej listy wyłania się prosty obraz. Lucasfilm ma dziś więcej filmów zamrożonych niż kręconych. Waititi dołączył do Filoniego i Mangolda w tej samej zamrażarce, a studio stawia wszystko na Goslinga i nową trylogię, której Disney jeszcze formalnie nie zatwierdził.

Lód bywa zresztą dobrym miejscem do przechowywania rzeczy, które mają się jeszcze przydać. Waititi nie obiecuje jednak odwilży. Wzrusza ramionami i wraca do swoich czterech innych filmów. Kto wie?

Źródła (12)

Czytaj też