Środa, 4 listopada 2026 RSS
AI w Europie

Lidl i Europa: plan na własną AI. Właściciel dyskontów buduje zaplecze z twórcą superkomputerów

Lidl, AI i Europa - plan Grupy Schwarz nabiera kształtu. Jej technologiczne ramię podpisało z francuskim Bullem memorandum o budowie europejskiej infrastruktury dla sztucznej inteligencji.

Piotr Olszewski

· 5 min czytania

Sklep Lidl w Avallon we Francji
Fot. Андрей Романенко / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

3 listopada pod jednym memorandum podpisały się dwie firmy, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Pierwsza to Schwarz Digits, technologiczne ramię Grupy Schwarz, do której należą Lidl i Kaufland. Druga to Bull, francuski producent superkomputerów. Chcą razem zbudować infrastrukturę, na której europejskie firmy i instytucje uruchomią sztuczną inteligencję bez amerykańskich chmur. Jedną z poważniejszych europejskich odpowiedzi na dominację Amazona, Microsoftu i Google'a w tej dziedzinie przygotowuje więc koncern kojarzony z promocjami na pieczywo i elektronarzędzia.

Zaskoczeni mogą być tylko ci, którzy nie śledzili grupy w ostatnich latach. Schwarz od dawna rozwija własną chmurę obliczeniową, inwestuje w cyberbezpieczeństwo i AI, sięga też po usługi telekomunikacyjne. Handel dawno przestał być jedynym kierunkiem jego ekspansji, a porozumienie z Bullem jest kolejnym krokiem w tę samą stronę.

Nie chatbot, tylko zaplecze

Właściciel Lidla nie zamierza konkurować z OpenAI ani Google'em własnym ChatemGPT. Interesuje go coś mniej widowiskowego, a z biznesowego punktu widzenia być może rozsądniejszego: fundamenty, bez których żaden model językowy nie działa. Model trzeba gdzieś wytrenować, potem uruchomić i udostępnić ludziom. Na każdym z tych etapów potrzebne są potężne komputery, oprogramowanie i centra danych, które pochłaniają energię jak mała huta.

Taką moc obliczeniową można wynajmować, trochę jak mieszkanie. Bank, szpital czy urząd nie musi stawiać własnej serwerowni ani kupować drogiego sprzętu, który za kilka lat się zestarzeje. Płaci za dostęp do cudzej infrastruktury i uruchamia na niej swoje aplikacje. Przy AI dochodzi jednak jeszcze jedna sprawa. Takie instytucje często pracują na poufnych danych, więc chcą, żeby te dane podlegały europejskim przepisom.

W nowym sojuszu role są rozdzielone jasno. Schwarz Digits wnosi STACKIT, własną chmurę, która oferuje przechowywanie danych i moc obliczeniową. Bull wnosi wiedzę o projektowaniu superkomputerów i fabrykę, w której je produkuje. Obie firmy chcą też wspólnie opracowywać serwery do przyszłych centrów danych, a na STACKIT mają trafić narzędzia BullSequana AI do budowania i obsługi aplikacji. W dalszej perspektywie partnerzy rozważają integracje z SAP, większe projekty superkomputerowe, a nawet technologie kwantowe.

Wybór partnera ma sens. Bull specjalizuje się w obliczeniach wysokiej wydajności, a jego maszyny należą do najmocniejszych w Europie. W październiku firma zwiększyła moce produkcyjne fabryki w Angers i to stamtąd ma pochodzić sprzęt dla nowego przedsięwzięcia.

Żelazka w szafach

W rozmowach o sztucznej inteligencji mówi się głównie o mocy obliczeniowej. Inżynierowie od centrów danych równie często mówią o czymś bardziej przyziemnym, czyli o cieple. W systemach AI pracują setki, a nawet tysiące energochłonnych podzespołów i każdy grzeje się jak żelazko. Wentylatory przepychające zimne powietrze między szafami przestają sobie z tym radzić.

Dlatego Bull chce chłodzić sprzęt bezpośrednio cieczą. Odbiera ona ciepło tuż przy najgorętszych elementach, więc serwery można upakować w szafach gęściej, a na tej samej powierzchni zmieści się więcej mocy. Sprzęt ma powstawać według standardów Open Compute Project, wspólnych specyfikacji, z których korzysta wielu producentów. Dzięki temu łatwiej łączyć urządzenia różnych firm.

Najważniejszych liczb jednak nie podano. Nie ma ani budżetu, ani harmonogramu. Memorandum jest deklaracją zamiarów, a nie kontraktem z terminami i kwotami.

Modele i komputery z jednej ręki

Prawdziwą skalę ambicji widać dopiero wtedy, gdy porozumienie z Bullem zestawi się z ruchem sprzed kilku dni. Pod koniec października ujawniono szczegóły rundy finansowania kanadyjskiej firmy Cohere, która rozwija modele językowe dla przedsiębiorstw. Rundzie przewodzi Grupa Schwarz, a docelowo ma ona osiągnąć 7 mld dolarów kanadyjskich, czyli około 4,9 mld dolarów amerykańskich. Właściciel Lidla nie wykłada całej sumy, bo wcześniej zadeklarował 500 mln euro. Kto jednak przewodzi rundzie takiej skali, nie traktuje AI jak hobby zarządu.

Oba ruchy układają się w spójny plan. Schwarz chce zarabiać zarówno na modelach sztucznej inteligencji, jak i na komputerach, które je obsługują. Do takiego układu dąży większość gigantów branży: kontrolować to, co liczy, i to, na czym się liczy.

Grupa ma ku temu wszystkie warunki: ogromny kapitał, doświadczenie w zarządzaniu rozbudowaną infrastrukturą informatyczną i własne potrzeby. Tysiące sklepów w wielu krajach wymagają potężnego zaplecza IT. Koncern, zamiast kupować usługi od zewnętrznych dostawców, może budować własne rozwiązania, a potem sprzedawać je innym. Tą samą drogą szedł Amazon. Najpierw zbudował infrastrukturę dla własnego handlu, a potem zaczął ją wynajmować całemu światu.

O jakich pieniądzach mowa, pokazuje choćby marketing. Firma analityczna COMvergence szacuje sam europejski budżet mediowy Lidla na około 1,03 mld dolarów rocznie. Sieć właśnie rozstrzygnęła przetarg na jego obsługę w 30 krajach. Większość rynków przejął Omnicom Media, a Niemcy, Austrię i Szwajcarię - Havas Media Network. Według niemieckiego serwisu „Meedia” Omnicom ma też zbudować dla Lidla platformę wykorzystującą sztuczną inteligencję. W Polsce reklamę sieci od 2016 roku obsługuje Havas Media. Nowe umowy wchodzą w życie 1 marca 2027 roku i nie wiadomo jeszcze, kto przejmie wtedy polski rynek.

Suwerenność z zastrzeżeniami

Całe przedsięwzięcie spina jedno hasło: suwerenność. Europejskie firmy coraz częściej pytają nie tylko o to, gdzie stoją serwery, ale też o to, kto nimi zarządza i jakiemu prawu podlega operator. Serwer we Frankfurcie, który należy do amerykańskiej korporacji, wciąż podlega amerykańskiemu prawu. Dla banku czy szpitala ta różnica bywa ważniejsza niż cena.

Schwarz i Bull obiecują, że dane, infrastruktura i codzienne operacje pozostaną pod europejską jurysdykcją i kontrolą. Pełnej niezależności to jednak nie daje. Serwery stojące w Europie wciąż mogą działać na procesorach projektowanych poza kontynentem, a realną swobodę klientów określą także umowy i możliwość zmiany dostawcy. Lokalizacja danych rozwiązuje tylko część problemu, bo najważniejszych układów, na których działa współczesna sztuczna inteligencja, Europa wciąż nie produkuje.

Dyskont z Neckarsulm ma więc chmurę, udziały w twórcy modeli i partnera z fabryką superkomputerów. Brakuje kwoty i daty. Partnerzy jeszcze nie powiedzieli, ile będzie kosztować ta odpowiedź na amerykańskie chmury ani kiedy pierwsze serwery z Angers trafią do europejskich centrów danych.

Wpis z pasa „W ruchu”, 4 listopada 2026. Na zdjęciu: Sklep Lidl w Avallon we Francji.

Źródła (3)
Następny tekstCrowdStrike buduje hamulec dla agentów AI. Sam antywirus już nie wystarczaNa konferencji Fal.Con Europe CrowdStrike ogłosił umowę przejęcia Dreadnode, zapowiedział zakup Fiddler AI i pokazał AI Kill Switch. Firma, która przez lata pilnowała komputerów, chce teraz pilnować programów, które działają na nich w imieniu ludzi.

Czytaj też

Z Promptowego - blog o AI tego samego autora