Nr 1 · 13 października 2026 RSS
Seriale

Steinbeck wraca do łask. „Na wschód od Edenu” to serial, o którym mówi ta jesień

Siedem odcinków, Florence Pugh jako jedna z najczarniejszych postaci amerykańskiej literatury i scenarzystka, której dziadek przeniósł tę samą powieść do kina w 1955 roku. Netflixowy „Na wschód od Edenu” w drugim tygodniu prawie podwoił widownię. Sprawdziłem, skąd ten sukces i o co kłócą się krytycy.

Piotr Olszewski

13 października 2026 · 7 min czytania

Ilustracja: Dygot

Dwóch braci, Adam i Charles Trask, znajduje pod drzwiami swojego domu pobitą, zakrwawioną kobietę. Tak - jak opisuje recenzentka RogerEbert.com Lacy Baugher - zaczyna się netflixowy „Na wschód od Edenu”. Kobieta ma na imię Cathy Ames i każdy, kto czytał powieść Johna Steinbecka z 1952 roku, wie, że to nie jest ofiara, którą trzeba ratować. A przynajmniej nie tylko ofiara. Właśnie o tę różnicę toczy się dziś spór, który zrobił z serialu najważniejszą premierę streamingowej jesieni.

Wybór nie był oczywisty. W październiku Netflix wypuścił kilka mocnych tytułów, a polskich widzów zajmowała przede wszystkim serialowa „Lalka”. Ale jeśli patrzeć na twarde dane i na to, o czym piszą krytycy po obu stronach Atlantyku, jeden tytuł wyróżnia się na obu listach naraz.

Liczby, które rosną zamiast spadać

Serial zadebiutował w czwartek 1 października - wszystkie siedem odcinków naraz, na całym świecie. Według oficjalnego zestawienia Netflix Top 10, które omawia serwis What's on Netflix, w pierwszych czterech dniach zebrał 6,5 mln wyświetleń. W drugim tygodniu (5-11 października) - 12,6 mln. Łącznie 19,1 mln wyświetleń i 87,7 mln godzin oglądania.

19,1 mlnwyświetleń w pierwszych 11 dniach
12,6 mlnwyświetleń w drugim tygodniu, prawie dwa razy więcej niż w pierwszym
86krajów, w których serial wszedł do Top 10
34kraje, w których był numerem jeden

Najciekawsze jest to, że widownia rośnie. Seriale Netfliksa zwykle mają najmocniejszy pierwszy tydzień, a potem tracą. Tu jest odwrotnie - to typowy objaw poczty pantoflowej. W amerykańskim rankingu punktowym What's on Netflix serial był w tym tygodniu na pierwszym miejscu.

Uczciwie trzeba dodać, że w globalnym zestawieniu seriali anglojęzycznych za 5-11 października „Na wschód od Edenu” był drugi. Wyprzedził go „Below” („W głębinach”) - sześcioodcinkowy kanadyjski thriller o morskim potworze z Joshem Hartnettem, który wystartował 8 października i w pierwszych dniach zebrał 17 mln wyświetleń. Według Netflix Canada to najlepszy debiut kanadyjskiego tytułu w historii platformy. Ale „Below” ma za sobą jeden mocny tydzień i wyraźnie chłodniejszą publiczność: na Rotten Tomatoes krytycy dają mu 84 procent, widzowie tylko 60.

Kadr z „Below” („W głębinach”): dom zsuwający się do wody w Nowej Fundlandii. Największy rywal „Edenu” w październikowym Top 10
Kadr z „Below” („W głębinach”): dom zsuwający się do wody w Nowej Fundlandii. Największy rywal „Edenu” w październikowym Top 10 Źródło: Netflix / TMDB

Brakuje jeszcze jednego miernika - danych Nielsena. Firma mierzy oglądanie na telewizorach w USA z kilkunastodniowym opóźnieniem i ostatni dostępny tydzień (21-27 września) kończy się przed premierą. Wtedy na czele były film „Toy Story 5” na Disney+ i serial „Monster: The Lizzie Borden Story” Netfliksa z 1,36 mld minut. Październikowe zestawienia dopiero się pojawią.

Wnuczka wraca do książki dziadka

Za serialem stoi Zoe Kazan - aktorka i scenarzystka, wnuczka Elii Kazana, który w 1955 roku nakręcił „Na wschód od Edenu” z Jamesem Deanem. Ten film, jak przypominają recenzenci, opowiadał tylko ostatnią, czwartą część powieści. Zoe Kazan postanowiła opowiedzieć całość: historię rodów Trasków i Hamiltonów z kalifornijskiej doliny Salinas, przepisaną przez Steinbecka z biblijnej opowieści o Kainie i Ablu.

W rozmowie z TheWrap Kazan opowiadała, że o adaptacji myślała latami, a impulsem było macierzyństwo - zaczęła się wtedy zastanawiać, które projekty są warte czasu spędzonego poza domem. Zanim w ogóle poszła z pomysłem do Netfliksa, wysłała scenariusze Florence Pugh. Dopiero jej zgoda dała Kazan pewność, że ta wizja ma sens.

Florence Pugh jako Cathy Ames. Rola, wokół której kręci się cały spór krytyków
Florence Pugh jako Cathy Ames. Rola, wokół której kręci się cały spór krytyków Źródło: Netflix / TMDB

Jak to wyglądało w praktyce:

Produkcja nie była prosta. Kazan mówiła TheWrap, że niektóre odcinki przeszły około 15 wersji montażowych. Planowała osiem odcinków, skończyło się na siedmiu (każdy trwa od 51 do 68 minut), i sama przyznaje, że nawet w siedmiu godzinach nie zmieściła się połowa książki. Według Wikipedii jest też odwrotna historia: Mike Faist miał grać w trzech odcinkach, ale Netflix po obejrzeniu pierwszych materiałów z jego udziałem zamówił dla niego czwarty.

Mike Faist, Christopher Abbott i Florence Pugh. Bracia Traskowie i kobieta, która rozbije ich rodzinę
Mike Faist, Christopher Abbott i Florence Pugh. Bracia Traskowie i kobieta, która rozbije ich rodzinę Źródło: Netflix / TMDB

Co mówią krytycy

Na Rotten Tomatoes serial ma 87 procent pozytywnych recenzji (z ponad 60 tekstów), na Metacritic 80 punktów na 100. W dniu premiery wynik był jeszcze wyższy - 89 procent. Dla Pugh to według ComingSoon trzeci najlepiej oceniany serial w karierze, po „The Little Drummer Girl” i „Hawkeyu”. Dla porównania: film Elii Kazana ma na tym samym portalu 86 procent.

Najgłośniejsze pochwały:

Hoon Lee (Lee) i Ciarán Hinds (Samuel Hamilton). Według Daniela Fienberga z THR to Lee jest prawdziwym odkryciem serialu
Hoon Lee (Lee) i Ciarán Hinds (Samuel Hamilton). Według Daniela Fienberga z THR to Lee jest prawdziwym odkryciem serialu Źródło: Netflix / TMDB

Spór o to, czy zło musi mieć powód

I tu dochodzimy do sedna. Cathy Ames to u Steinbecka postać, która - w jego zamyśle - przychodzi na świat zła. Kazan daje jej przeszłość: wczesną traumę, która częściowo tłumaczy, kim się stała. Dla jednych to największa zaleta serialu, dla innych zdrada książki.

John Anderson z „The Wall Street Journal” należy do tej drugiej grupy. Uważa, że dopisanie Cathy traumy w miejscu, gdzie Steinbeck zostawił czyste zło, wygląda tak, jakby autorce zabrakło odwagi. Verne Gay z „Newsday” jest jeszcze ostrzejszy - dla niego to ponury, przygnębiający i ciężki maraton. Nawet część entuzjastów ma zastrzeżenia: Nick Schager z The Daily Beast nazywa serial znakomitą adaptacją, ale wytyka mu tak ciemne zdjęcia, że momentami trudno zrozumieć, co dzieje się na ekranie.

Zoe Kazan zrobiła to, czego jej dziadek nie mógł: dała Steinbeckowi siedem godzin zamiast dwóch.

Ten spór dobrze tłumaczy, dlaczego serial żyje dłużej niż tydzień. Pugh w wywiadzie cytowanym przez ComingSoon mówiła, że Cathy przytrafia się wiele okropnych rzeczy i sama robi okropne rzeczy innym - i że może być jednym i drugim naraz. To zdanie da się czytać jako deklarację programową całej adaptacji. Kto kocha powieść, ma o co się kłócić. Kto jej nie zna, dostaje melodramat z potworem w centrum. Obie grupy włączają kolejny odcinek.

Pole w dolinie Salinas, kręcone w rzeczywistości w Nowej Zelandii. Pejzaże to jedna z rzeczy, które chwali konsensus krytyków
Pole w dolinie Salinas, kręcone w rzeczywistości w Nowej Zelandii. Pejzaże to jedna z rzeczy, które chwali konsensus krytyków Źródło: Netflix / TMDB

Jesień długich książek

Jest w tym sukcesie coś, co łączy go z naszym podwórkiem. Polska jesień to dwie „Lalki”, amerykańska - Steinbeck. W obu przypadkach widzowie dostali grube, szkolne, „obowiązkowe” powieści i zamiast je odhaczyć, zaczęli się o nie kłócić. Konsensus Rotten Tomatoes chwali u Kazan moralne dylematy i rozległe pejzaże, ale najważniejsze uznaje rozbudowane postaci Pugh i Lee.

Serial jest miniserią - drugiego sezonu nie będzie, bo nie ma czego dalej opowiadać. To też tłumaczy, dlaczego dane rosną: zamknięta historia, siedem wieczorów, a na końcu pytanie, które Steinbeck zadał ponad 70 lat temu i które znów brzmi aktualnie - czy człowiek jest skazany na to, kim się urodził, czy może wybrać inaczej. Netflix zarobi na tej odpowiedzi tak czy inaczej.

Tekst ukazał się w numerze 1 tygodnika Dygot (13 października 2026).

Źródła (18)

Więcej z tego numeru