Wtorek, 20 października 2026 RSS
Gry

Castlevania wróciła po dekadzie. Krytycy dają 10/10, gracze na PC zobaczyli czarny ekran

Belmont's Curse od twórców Dead Cells ma 79-88 na Metacriticu (zależnie od platformy), 85 na OpenCriticu i rekord serii na Steamie. Ale jedni recenzenci stawiają ją obok Symphony of the Night, inni widzą tylko porządną metroidvanię, a pecetowcy zaczęli od łatki.

Piotr Olszewski

20 października 2026 · 7 min czytania

Płonący Paryż i katedra Notre-Dame w tle. Steve Watts z GameSpotu nazwał podejście do zamku na tle czerwonego, płonącego miasta jednym z najbardziej uderzających wizualnie momentów, jakie ostatnio widział w grach · Źródło: Steam / Konami, Evil Empire

Paryż, rok 1499. Nad miastem wyrasta zamek Drakuli, a na ulice wychodzi Rose Belmont, córka Trevora Belmonta i Syphy Belnades, z klątwą wampira w prawym ramieniu. Tak zaczyna się Castlevania: Belmont's Curse, pierwsza nowa gra z serii od ponad dekady. Konami oddało ją w ręce francuskiego Evil Empire, studia znanego z rozwijania Dead Cells, przy doradczym wsparciu Motion Twin. Gra została zapowiedziana w lutym 2026 roku na pokazie State of Play, a w produkcji była - według Wikipedii - od 2022 roku.

Z datą premiery jest drobny zamęt. Steam podaje 14 października, Game Informer i Wikipedia - 15 października 2026. Gra wyszła na PS5, Xboksy Series X|S, PC i Switcha. Na Steamie kosztuje 129,01 zł, czyli tyle, co niejeden dodatek do dużej gry.

Sam w Belmont's Curse nie grałem, więc nie wystawiam oceny. Sprawdziłem za to, co mówią agregatory, recenzenci z nazwiska i liczniki graczy. Obraz jest ciekawszy, niż sugeruje sama średnia.

Płonący Paryż i katedra Notre-Dame w tle. Steve Watts z GameSpotu nazwał podejście do zamku na tle czerwonego, płonącego miasta jednym z najbardziej uderzających wizualnie momentów, jakie ostatnio widział w grach
Płonący Paryż i katedra Notre-Dame w tle. Steve Watts z GameSpotu nazwał podejście do zamku na tle czerwonego, płonącego miasta jednym z najbardziej uderzających wizualnie momentów, jakie ostatnio widział w grach Źródło: Steam / Konami, Evil Empire

Liczby, które się nie zgadzają

Średnie zależą od platformy i dnia pomiaru, więc podaję je ze źródłem. Według strony gry na Metacriticu, sprawdzonej 20 października, wersja na PS5 ma 84 punkty z 61 recenzji, PC - 82 z 31 recenzji, Xbox Series X - 88, a Switch - 79 (po 6 recenzji). Ocena użytkowników to 7,7. W dniu zdjęcia embarga VICE podawał 86 dla PS5, a TheGamer w tekście przedrukowanym przez OpenCritic - 86 jako wspólny wynik obu agregatorów.

Na OpenCriticu gra ma 85 punktów Top Critic Average, oznaczenie „Mighty” i 96 proc. krytyków polecających, przy 93 recenzjach. To 95. percentyl wszystkich gier ocenianych w serwisie.

84Metacritic, PS5 (61 recenzji, stan na 20.10)
85OpenCritic, Top Critic Average, 96 proc. poleca
21 745rekord jednoczesnych graczy na Steamie (18.10, dane SteamDB)
74 proc.pozytywnych recenzji graczy na Steamie (5168 z 7008)

TheGamer wyliczył przy wyniku 86, że to piąta najwyżej oceniana klasyczna Castlevania w historii. Wyżej są tylko Circle of the Moon i Aria of Sorrow z GBA (po 91), Symphony of the Night (89) i Dawn of Sorrow z 2005 roku (89). Stąd nagłówki o najlepiej ocenianej Castlevanii od 2005 roku. Przy dzisiejszych 84 na PS5 ta pozycja jest już mniej pewna.

Dziesiątki i siódemki

Rozrzut ocen jest spory. Według listy na OpenCriticu i zestawień VICE oraz Nintendo Life:

Najdalej poszedł Watts. Jego zdaniem gra jest skazana na to, by stawiano ją obok Symphony of the Night jako jedną z najlepszych Castlevanii i najlepszych metroidvanii w ogóle. Chwali przede wszystkim walkę, najlepszą w historii serii, i nowość w postaci parowania, które działa niezależnie od zwykłych ciosów: można jednocześnie atakować i odbijać pociski. Spoiwem wszystkiego jest talia tarota. Każda karta to sługa Drakuli, po pokonaniu którego karta staje się czarem, a jednocześnie wskazówką, zagadką i postacią, która komentuje poczynania Rose.

Rose na linie z bicza. Według recenzji GameSpotu to samo narzędzie służy do przemieszczania się i do walki - można przyciągnąć się do wroga i uderzyć w locie
Rose na linie z bicza. Według recenzji GameSpotu to samo narzędzie służy do przemieszczania się i do walki - można przyciągnąć się do wroga i uderzyć w locie Źródło: Steam / Konami, Evil Empire

Charles Harte z Game Informera docenił, że Konami postawiło na świeże spojrzenie nowego studia, a łuk postaci Rose ma według niego momenty, które zostaną w pamięci. Adam Celarek z GRYOnline.pl chwali responsywne sterowanie odziedziczone po Dead Cells, sześć klas broni, ekwipunek zachęcający do eksperymentów i konfigurowalny poziom trudności. Ma też zarzuty: kolejność zadań w środku gry bywa myląca, punkty kontrolne czasem rozstawione złośliwie, muzyka powtarzalna, a polskiej wersji językowej nie ma. Podsumowuje, że to „tylko” bardzo dobry przedstawiciel gatunku. Ukończenie zajęło mu ponad 15 godzin.

Gdzie się zgubił urok

Na drugim biegunie są ci, dla których gra jest bardziej porządną metroidvanią niż Castlevanią. Nintendo Life streszcza recenzję IGN tak, że to lepsza metroidvania niż Castlevania i że po drodze zgubiono część uroku serii. Stephen Tailby z Push Square chwali styl graficzny, projekt poziomów i bossów, ale sterowanie i ataki biczem wydały mu się ociężałe, a powroty do bossów za długie. Wniosek: w świecie, w którym metroidvanii jest na pęczki, gra nie robi dość, by się wyróżnić. Siliconera pisze o odhaczaniu punktów zamiast budowania własnej tożsamości.

Starcie z bossem o wielu wężowych głowach. Bossowie wracają w talii tarota jako postacie, które komentują poczynania Rose - Watts pisze, że Meduza nawet uwięziona w talii kibicuje jej porażce
Starcie z bossem o wielu wężowych głowach. Bossowie wracają w talii tarota jako postacie, które komentują poczynania Rose - Watts pisze, że Meduza nawet uwięziona w talii kibicuje jej porażce Źródło: Steam / Konami, Evil Empire

Junior Miyai z RPG Site widzi problem z balansem: zdaniem jego serwisu początek jest zbyt agresywny i frustrujący, a środek i końcówka zbyt łatwe. Dom Peppiatt z Eurogamera daje 3/5 i pisze, że gra oferuje jedne z najlepszych momentów w historii serii, ale problemy techniczne i niezręczne sterowanie psują całość. VICE w zestawieniu wymienia jeszcze zarzuty wobec czytelności obrazu przy dominującej czerwieni i podzielone opinie o ścieżce dźwiękowej, którą skomponował Daniel Asadi.

Osobna sprawa to Switch. Według zestawienia Nintendo Life kilku recenzentów zwracało uwagę na wydajność na pierwszym Switchu, a na Switchu 2 liczba klatek rośnie z 30 do 60.

Rekord i czarny ekran

Gracze kupili grę bardziej, niż kupowali jakąkolwiek Castlevanię na Steamie. W dniu premiery licznik jednoczesnych graczy doszedł do 18 261, co TheGamer nazwał rekordem serii - druga w tym zestawieniu Lords of Shadow 2 nie przekroczyła 4 tys. Dzienne szczyty z SteamDB, zebrane w wątku na ResetEra, wyglądały tak:

Dla skali: w tym samym zestawieniu Bloodstained: Ritual of the Night ma rekord 26 934, a Ori and the Will of the Wisps 34 807. 20 października przed południem czasu polskiego API Steama pokazywało nieco ponad 6,2 tys. grających. Gra trafiła też na szczyt listy eShopu na Switchu.

Sala z krwawymi kolumnami i ogromnymi czaszkami. Część recenzentów narzekała na czytelność walki przy tak intensywnej czerwieni
Sala z krwawymi kolumnami i ogromnymi czaszkami. Część recenzentów narzekała na czytelność walki przy tak intensywnej czerwieni Źródło: Steam / Konami, Evil Empire

Recenzje graczy są chłodniejsze niż krytyków. Na Steamie, według danych sklepu z 20 października, gra ma 5168 pozytywnych i 1840 negatywnych opinii, czyli status „W większości pozytywne”. Duża część narzekań dotyczy startu na PC: u wielu osób zamiast menu pojawiał się czarny ekran. Konami w notce z 16 października (wersja 1.1.3) przyznało, że gra może się nie uruchamiać na monitorach o wysokiej częstotliwości odświeżania, wypuściło poprawkę, ale zaznaczyło, że problem w niektórych konfiguracjach może nadal występować. TheGamer zauważa, że podobne kłopoty miało wcześniej darmowe demo.

Co dalej z Belmontami

Dla Konami stawka jest większa niż jedna gra. Producent Tsutomu Taniguchi mówił wcześniej, przypomina TheGamer, że sukces Belmont's Curse wpłynie na decyzje o kolejnych odsłonach. Liczby z pierwszego tygodnia dają powód do ostrożnego optymizmu, recenzje - do sporu, który fani serii będą prowadzić latami: czy Castlevania ma prowadzić gatunek, czy po prostu należeć do niego w dobrym stylu.

Źródła (15)

Czytaj też