Czwartek, 22 października 2026 RSS
W ruchu · Star-Lord wraca

Star-Lord wraca. Pratt mówi o „twardych działaniach” po stronie Marvela

Chris Pratt potwierdził w podcaście, że jego Star-Lord wróci do MCU, a studio podjęło już „twarde działania”. Aktor mówi też, że ma własną wizję tej postaci i przedstawił ją szefowi Marvel Studios.

Piotr Olszewski

22 października 2026 · 2 min czytania

Chris Pratt na czerwonym dywanie premiery filmu „Jurassic World: Upadłe królestwo” w Tokio.
Fot. Dick Thomas Johnson from Tokyo, Japan / Wikimedia Commons, CC BY 2.0

Fani „Strażników Galaktyki” dostali sygnał, na który czekali od dawna. Chris Pratt, który zagrał Star-Lorda w sześciu filmach, potwierdził, że jego bohater wróci do Marvel Cinematic Universe. Jak podaje Variety, aktor mówi o tym nie jak o luźnej obietnicy, lecz jak o sprawie, przy której zrobiono już konkretne ruchy.

Obietnica i „twarde działania”

Pratt opowiadał o tym w podcaście „Bingeworthy” serwisu The Playlist. „Mam świetne relacje z Kevinem [Feige] i Lou [D’Esposito] i toczyły się zarówno rozmowy o tym, jak dotrzymać tej obietnicy, jak i podjęto twarde działania, żeby ją dotrzymać” - powiedział.

Dodał: „Więc tak, jeszcze zobaczycie Star-Lorda, co jest bardzo ekscytujące, ale nie mogę powiedzieć, kiedy to nastąpi, ale on nigdzie się nie wybiera”.

Termin pozostaje więc tajemnicą. Nie ma tytułu, daty ani nawet wskazówki, w jakim filmie czy serialu postać miałaby się pojawić. Jest tylko deklaracja aktora, że sprawa jest w ruchu, i nazwiska ludzi, z którymi rozmawia. Pratt wymienia Kevina Feige’a i Lou D’Esposito, czyli osoby, od których w Marvelu zależy najwięcej. Trudno o adresatów bardziej wymownych.

Pomysł z własnej głowy

Ta wypowiedź nie przyszła znikąd. Variety przypomina, że kilka miesięcy wcześniej Pratt przyznał, że zaproponował Marvelowi pomysł na powrót Star-Lorda. W podcaście „Happy Sad Confused” mówił: „Chętnie zrobię wszystko, czego ode mnie zechcą, i zrobię to. A poza tym ja osobiście mam bardzo wyraźną wizję tego, co chciałbym, żeby on robił. I uważam, że jest cholernie świetna”.

Zapytany, czy przedstawił ją już szefowi Marvel Studios Kevinowi Feige’owi, odpowiedział krótko: „Tak”. I rozwinął: „Chętnie wniosę wszystko, co mogę, w to, jak ustawiają kolejne 10 lat opowiadania historii, wiecie? Mam też dość konkretny pomysł, jak mógłbym się do tego przyłożyć”.

Widać tu zmianę tonu. Pratt nie mówi już tylko, że wróciłby, gdyby go poproszono. Mówi, że ma plan, że go przedstawił i że rozmowy trwają. To inna pozycja niż aktora czekającego przy telefonie, choć trzeba zaznaczyć, że o szczegółach tego planu nie wiadomo nic.

Obietnica z napisów końcowych

Powrót nie jest zresztą zaskoczeniem, bo zapowiedział go sam Marvel. Star-Lord pojawił się w „Strażnikach Galaktyki”, „Strażnikach Galaktyki vol. 2”, „Avengers: Wojna bez granic”, „Avengers: Koniec gry”, „Thor: Miłość i grom” oraz w „Strażnikach Galaktyki vol. 3”. Ten ostatni film obiecał w tekście w scenie po napisach, że bohater jeszcze wróci. Teraz przynajmniej aktor mówi, że ta obietnica przestała być wyłącznie sloganem.

Najbliższą premierą w MCU jest „Avengers: Doomsday”, który trafi do kin 18 grudnia. Variety nie podaje, czy Star-Lord się w nim pojawi, a Pratt nie zdradził, gdzie i kiedy wróci jego postać. Powiedział tylko, że zostaje w grze.

Na razie jedyną pewną informacją jest ta, którą aktor powtórzył własnymi słowami: Star-Lord nigdzie się nie wybiera. Pozostaje pytanie, czy Marvel dotrzyma słowa równie przekonująco, jak Pratt je powtarza.

Wpis z pasa „W ruchu”, 22 października 2026. Na zdjęciu: Chris Pratt na czerwonym dywanie premiery filmu „Jurassic World: Upadłe królestwo” w Tokio.

Źródła (2)

Więcej w ruchu