Najważniejsza wiadomość ukryła się w komunikacie prasowym o zupełnie innym tytule: „Even more colours and even greater convenience for the Cayenne Electric”, czyli „Jeszcze więcej kolorów i jeszcze większa wygoda dla Cayenne Electric”. Dopiero w środku Porsche przyznaje, że po raz pierwszy zaoferuje ładowanie indukcyjne w swoim elektrycznym SUV-ie. Opisuje to Jo Borrás z serwisu Electrek.
Zaparkuj i zapomnij
Zasada jest prosta. Zamiast wpinać wtyczkę, kierowca staje swoim ciężkim SUV-em nad specjalną płytą, a ładowanie rusza samo. System Porsche Wireless Charging składa się z dwóch elementów: płyty zamontowanej od spodu Cayenne oraz drugiej, naziemnej, instalowanej na miejscu parkingowym klienta.
Płytę naziemną producent określa jako odporną na pogodę, więc może leżeć także pod gołym niebem. Deklarowana moc ładowania to do 11 kW, a sprawność około 90 procent. Porsche widzi w tym wygodne ładowanie przez noc: auto wraca pod dom, kierowca idzie spać, a rano akumulator czeka naładowany.
Hasło „podłącz i jedź” traktuje to rozwiązanie wyjątkowo dosłownie. Tyle że podłączać nie trzeba już niczego. Samochód, który Electrek nazywa najmocniejszym w historii marki, ma być przy tym po prostu prostszy w codziennym użyciu.
Kot, klucze i inne kłopoty
Prąd przesyłany przez szczelinę powietrzną budzi naturalne pytanie: co, jeśli ktoś tam wejdzie albo coś tam wpadnie? Porsche zapewnia, że zadbało o zabezpieczenia. System ma czujniki ruchu i wykrywanie ciał obcych. Ładowanie ma się automatycznie przerwać, jeśli, jak czytamy w komunikacie, „żywa istota zbliży się do pojazdu lub płyty naziemnej albo jeśli na niej leży metalowy przedmiot, który się nagrzewa”.
Electrek nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił żartu: autor pisze o tym, by nie „podgrzać kota w mikrofalówce”. Porsche podchodzi do sprawy poważniej. Kilka tygodni po komunikacie firma wypuściła film, w którym inżynierowie tłumaczą, jak powstawał system: od przesyłu energii przez szczelinę powietrzną, przez wykrywanie obcych obiektów i naprowadzanie auta na właściwą pozycję, po testy w warunkach rzeczywistych.
Zabezpieczenia to zresztą punkt, od którego zależy zaufanie do całej technologii. Ładowarka, którą kierowca zostawia na całą noc pod oknem sypialni, a po której może przejść pies albo sąsiedzki kot, musi zachowywać się bez zarzutu. Porsche obiecuje, że tak będzie. Jak będzie w praktyce, pokażą dopiero pierwsze miesiące użytkowania.
Na razie Europa
Porsche wdraża ładowanie bezprzewodowe globalnie, ale etapami. Zamówienia można już składać w Niemczech i na innych rynkach europejskich. Nie znalazłem informacji o cenie opcji ani o dokładnym terminie dostępności w pozostałych regionach, więc te pytania na razie zostają otwarte.
Pod tekstem Electrek jedna z komentujących, Vanessa, zwróciła uwagę na rzecz, która może mieć większe znaczenie niż sam model. Jej zdaniem system zaprojektowała i zbudowała firma z Niemiec, a dla płyty i odbiornika w samochodzie istnieje norma Society of Automotive Engineers. Jak pisze, takie rozwiązanie może więc trafić także do innych aut. To opinia czytelniczki, nie zapowiedź producenta, ale trafia w sedno: standard to w tej dziedzinie połowa sukcesu.
Na razie bezprzewodowy prąd dostaje auto, które samo w sobie nie jest ani skromne, ani lekkie. Jeśli ktoś ma kupić najmocniejsze Cayenne w historii, to rzeczywiście lepiej, żeby nie musiał się przy tym schylać po kabel.
Wpis z pasa „W ruchu”, 22 października 2026. Na zdjęciu: Porsche Cayenne Electric Turbo w Ludwigsburgu.




