Wtorek, 20 października 2026 RSS
Kosmos

Japonia poleciała po kamień z Fobosa. Start MMX udał się co do sekundy

H3 wyniosła sondę MMX w stronę Marsa, Dragon dowiózł na ISS ostatnie nowe panele, a SpaceX prosi o zgodę na 456 startów Starshipa rocznie. Do tego Orionidy w nocy z 21 na 22 października. Dwa tygodnie kosmosu, 13-26.10, bez dopowiadania.

Piotr Olszewski

20 października 2026 · 6 min czytania

Plan misji MMX w wersji komiksowej ESA: od startu z Tanegashimy w październiku 2026, przez zrzut łazika Idefix na Fobosa, po kapsułę z próbkami nad pustynią Woomera w Australii w 2031 roku · Grafika: ESA, CC BY-SA 3.0 IGO

W nocy z poniedziałku na wtorek, o 21:41 czasu polskiego, z wyspy Tanegashima wystartowała rakieta, na którą japońska agencja kosmiczna czekała z dużo większym ściśniętym gardłem, niż przyznawała publicznie. Według komunikatu JAXA H3 oderwała się od stanowiska 20 października o 4:41:03 czasu japońskiego, a po godzinie, 11 minutach i 13 sekundach oddała sondę MMX na kurs ku Marsowi. Space.com relacjonował, że w momencie separacji w centrum kontroli wybuchła głośna radość, słyszalna na transmisji. Pierwszy tekst tego tygodnika zapowiadał ten start jako misję wartą pilnowania. Teraz można napisać krócej: udało się.

Najcięższa H3 i ósemka w pamięci

To był dziesiąty lot H3, rakiety budowanej przez JAXA i Mitsubishi Heavy Industries, i pierwszy w najmocniejszej konfiguracji H3-24L: dwa silniki LE-9 w pierwszym stopniu, cztery boczne dopalacze SRB-3 i, pierwszy raz, długa owiewka. Space.com podaje, że 63-metrowa rakieta zrzuciła dopalacze parami tuż przed drugą minutą lotu, a drugi stopień odpalał dwukrotnie. Drugie odpalenie, około godziny po starcie, trwało nieco ponad sześć minut i rozpędziło MMX do mniej więcej 38 858 km/h.

Japoński serwis AstroArts wylicza, co ten lot zmienia. H3 pierwszy raz osiągnęła drugą prędkość kosmiczną, około 11,2 km/s, czyli taką, która pozwala uciec z ziemskiej grawitacji. Pierwszy raz oddała też ładunek tak wysoko, na 590 km. I trzeci raz z rzędu wszystko zadziałało - po dwóch porażkach, lotu testowego i ósmego. Kierownik projektu H3 Makoto Arita mówił AstroArts, że po porażce ósemki czuł presję, a zespół szukał przyczyny z założeniem, że powrót ma zająć najwyżej pół roku. Teraz, jak przyznał, czuje ulgę, że dwucyfrowy, dziesiąty start ozdobił sukces MMX.

Elliot Sefton-Nash, naukowiec projektu MMX w Europejskiej Agencji Kosmicznej, powiedział ESA krótko, że start był „spektakularny”, a H3 spisała się „fantastycznie”.

Fobos w kolorze, sfotografowany przez kamerę HiRISE sondy Mars Reconnaissance Orbiter w 2008 roku. Ma około 22 km średnicy, a duże zagłębienie po prawej to krater Stickney. Na tej bryle MMX ma dwukrotnie wylądować
Fobos w kolorze, sfotografowany przez kamerę HiRISE sondy Mars Reconnaissance Orbiter w 2008 roku. Ma około 22 km średnicy, a duże zagłębienie po prawej to krater Stickney. Na tej bryle MMX ma dwukrotnie wylądować Fot. NASA / JPL-Caltech / University of Arizona, domena publiczna

Po co komu ziemniak z orbity Marsa

Fobos i Deimos nie są kuliste, tylko podłużne i bryłowate, jak ziemniaki. Od dziesięcioleci trwa spór, skąd się wzięły. Prawie kołowe orbity w płaszczyźnie równika Marsa przemawiają za wersją podobną do naszego Księżyca: wielkie zderzenie, odłamki, które zlepiły się w księżyce. Kształt i skład chemiczny, na ile da się go odczytać teleskopami, przemawiają za drugą: że to planetoidy z wczesnego Układu Słonecznego, które Mars przechwycił. Próbki mają ten spór rozstrzygnąć.

Plan według Space.com wygląda tak:

Źródła różnią się w szczegółach harmonogramu. Infografika ESA rysuje dojście do Fobosa we wrześniu 2027, a wcześniejsze materiały europejskie mówiły o lądowaniu w 2030 roku. Pewne są ramy: start w październiku 2026, powrót w 2031.

Plan misji MMX w wersji komiksowej ESA: od startu z Tanegashimy w październiku 2026, przez zrzut łazika Idefix na Fobosa, po kapsułę z próbkami nad pustynią Woomera w Australii w 2031 roku
Plan misji MMX w wersji komiksowej ESA: od startu z Tanegashimy w październiku 2026, przez zrzut łazika Idefix na Fobosa, po kapsułę z próbkami nad pustynią Woomera w Australii w 2031 roku Grafika: ESA, CC BY-SA 3.0 IGO

Cel to co najmniej 10 gramów gruntu. NASA dołożyła spektrometr promieniowania gamma i neutronów MEGANE z laboratorium APL, pneumatyczny próbnik firmy Honeybee Robotics i łączność przez sieć Deep Space Network. Według Space.com zainwestowała w misję około 87 mln dolarów i ma zarezerwowane co najmniej 15 procent przywiezionego materiału. ESA dała sprzęt łączności i stacje naziemne sieci Estrack.

Japonia nie jest pierwsza, która próbuje. W listopadzie 2011 roku Rosja wysłała po grunt z Fobosa sondę Fobos-Grunt. Przez usterkę nie wyszła z orbity Ziemi i w styczniu 2012 roku spadła do Pacyfiku. Sefton-Nash tłumaczył przed startem w materiale ESA sens całego przedsięwzięcia: najdokładniejsze ziemskie instrumenty są zbyt duże, złożone albo wrażliwe, żeby wysłać je w kosmos. W skrócie: łatwiej przywieźć kamień do laboratorium niż laboratorium do kamienia.

Ostatnie skrzydła dla stacji

Tydzień wcześniej uwagę skupiała Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. 13 października o 12:33 czasu polskiego Falcon 9 wystartował z Przylądka Canaveral z towarowym Dragonem w misji CRS-35. Dwa dni później, 15 października o 16:27, kapsuła przycumowała do portu modułu Harmony - według NASA trochę przed planowanym czasem, nad Afryką Południową, na wysokości około 400 km. Podejście nadzorował astronauta Anil Menon.

Towarowy Dragon CRS-35 kilkadziesiąt metrów przed stacją, 15 października 2026. Otwarty dziobowy luk odsłania mechanizm dokowania, za kapsułą widać ogniwa słoneczne bagażnika
Towarowy Dragon CRS-35 kilkadziesiąt metrów przed stacją, 15 października 2026. Otwarty dziobowy luk odsłania mechanizm dokowania, za kapsułą widać ogniwa słoneczne bagażnika Fot. NASA Johnson Space Center, domena publiczna

Na pokładzie było ponad 6300 funtów, czyli około 2,9 tony ładunku. Najważniejszy: ostatni zestaw rozwijanych paneli słonecznych iROSA, domykający plan ośmiu nowych paneli. Astronauci zamontują go jesienią. Do tego części do ramienia Canadarm2, pompa do toalety, sprzęt do produkcji sztucznych siatkówek w mikrograwitacji i trójwymiarowe modele tkanki serca do testowania leków. Dragon zostanie przy stacji do połowy listopada, potem wróci z wynikami badań i wodnuje u wybrzeży Kalifornii.

Stację obsługuje już nowa załoga. Crew-12 wróciła 8 października po 237 dniach - według Wikipedii to najdłuższa misja Dragona w historii - a Jessica Meir ma teraz na koncie 440 dni w kosmosie.

Starship: zamiast lotu, papierologia

Na lot 15 Starshipa trzeba poczekać. Wikipedia, powołując się na dokument planowania przestrzeni powietrznej z 8 października, podaje „nie wcześniej niż 8 listopada”. Serwis KeepTrack przypomina, że SpaceX oficjalnej daty nie ogłosił, a wcześniejsze terminy już się przesuwały. Zestaw Booster 22 i Ship 42 ma być pierwszym, przy którym SpaceX spróbuje złapać górny stopień ramionami wieży startowej. We wrześniu Ship 42 ćwiczył to na sucho, zawieszony w „pałeczkach” wieży.

Ciekawsze rzeczy działy się na papierze. Około 14 października w amerykańskim dzienniku urzędowym ukazało się ogłoszenie FAA o przeglądzie środowiskowym wniosku SpaceX: firma chce do 456 startów i 912 lądowań rocznie w Starbase. Dziś ma zgodę na 25 startów. Pierwszy etap to 100 startów o każdej porze, drugi - 456, wyłącznie w dni robocze, czyli prawie dziewięć tygodniowo. Uwagi można zgłaszać do 30 listopada, spotkania publiczne w Brownsville i Port Isabel zaplanowano na 17 i 19 listopada.

Konkurencja też liczy. 16 października Blue Origin ogłosił nowe stanowiska startowe na Florydzie dla rakiety New Glenn, dwie nowe barki do lądowania i rozbudowę fabryki za 330 mln dolarów, w której ma powstawać do 150 górnych stopni rocznie. Ian Richardson, wiceprezes firmy ds. operacji, mówił o „wielu lotach tygodniowo do końca dekady”. Spaceflight Now przypomina tło: w maju New Glenn wybuchł podczas testowego odpalenia silników na stanowisku.

590 kmwysokość oddzielenia MMX, rekord rakiety H3
10 gminimum gruntu z Fobosa, z czego co najmniej 15% dla NASA
456startów Starshipa rocznie, o które prosi SpaceX (dziś 25)
237 dnirekordowa misja Dragona, Crew-12

Co jeszcze w kalendarzu

Do 26 października i chwilę dalej:

Orionidy nad polem golfowym, zdjęcie złożone z wielu ekspozycji. Smugi meteorów zbiegają się w okolicy gwiazdozbioru Oriona, widocznego w lewej górnej części kadru
Orionidy nad polem golfowym, zdjęcie złożone z wielu ekspozycji. Smugi meteorów zbiegają się w okolicy gwiazdozbioru Oriona, widocznego w lewej górnej części kadru Fot. Jim Vajda / Wikimedia Commons, CC BY 2.0

Puenta z Tanegashimy

Ten tydzień ma jedną wspólną nić: liczenie. SpaceX liczy starty, których jeszcze nie ma. Blue Origin liczy stopnie, których jeszcze nie zbudował. Japonia policzyła coś skromniejszego - sekundy do separacji i gramy, które za pięć lat mają spaść na australijską pustynię. Z tych wszystkich rachunków tylko jeden został w poniedziałek zamknięty wynikiem. Reszta, jak to w kosmosie, jest na razie obietnicą.

Źródła (21)

Czytaj też